Tajemnica spowiedzi

Autor: Joseph Spillmann
Wydawnictwo Promic, 2012
Liczba stron: 306
Ocena: 7/10
Choć do książek o tematyce religijnej podchodzę dość ostrożnie i nie czytam ich dużo, od dawna miałam ochotę na tę powieść. Dlaczego? Bo to w końcu kryminał, ale co ważniejsze, osadzony z akcją w XIX-wiecznej Francji, której jestem zagorzałą fanką od dawna. Ponadto lubię nowe wyzwania, a takim właśnie okazała się ta książka.

Joseph Spillmann przenosi nas w swojej powieści do roku 1888 do Prowansji. Jej akcja toczy się głównie nieopodal Aix-en-Provence, u stóp wzgórza Sainte-Victoire. François Montmoulin jest młodym proboszczem miejscowej parafii, znanym z tego, że ludziom w potrzebie gotowy jest oddać ostatnie sou, które posiada, ostatni kawałek chleba. Jakże wielkie jest więc zdziwienie mieszkańców, gdy zostaje oskarżony o morderstwo! Ofiarą pada fundatorka szpitala, który niebawem ma zostać zbudowany, w dzień, gdy wraz z dość dużą sumą pieniędzy od księdza wraca do domu. Każdy dowód, znaleziony na miejscu zbrodni świadczy przeciwko proboszczowi, wszelkie poszlaki wskazują na niego. Łatwo się jednak domyślić, choćby po tytule, że to nie ksiądz Montmoulin jest mordercą. Mordercę zresztą znamy niemalże od pierwszych stron książki, bo jest nim zakrystian, niemający zbyt dobrej sławy wśród mieszkańców miasteczka. Ksiądz jednak wysłuchuje jego spowiedzi i przyznania się do winy, pada jednak ofiarą jej tajemnicy – nie może więc wyjawić żadnego szczegółu, który skierowałby podejrzenia na prawdziwego sprawcę.

Od samego początku główny bohater wzbudza w czytelniku sympatię. François Montmoulin jest bardzo wyrazistą postacią, oddaną Bogu, biegnącą z pomocą do każdego, który jej potrzebuje. Ale sympatię jak najbardziej wzbudzają również inni, pozytywni bohaterowie powieści – matka księdza, jego siostra oraz siostrzeńcy. Bez wątpienia jest to duży plus tej książki. Ale nie tylko. Od pierwszych stron bowiem czuć klimat małego, francuskiego miasteczka, w którym wszyscy się znają i lubią. Ale czy na pewno? Ksiądz Montmoulin cieszy się sympatią prawie każdego, dopóki nie zostaje oskarżony o morderstwo kobiety. Mieszkańcy miasta automatycznie dzielą się wtedy na tych, którzy nie wierzą w winę proboszcza, oraz na tych, którzy nie mają wątpliwości co do jego winy. I trzeba przyznać, że tych drugich jest o wiele więcej. Jakże potężna jest siła osób wyższych stanowiskiem, siła władzy i chęci rządzenia! Jakże wielka jest potęga tłumu i narzucania opinii, która nie zawsze jest słuszna. Wielu mieszkańców  z chwilą oskarżenia proboszcza o sto osiemdziesiąt stopni zmienia stosunek do niego – wszystko za sprawą innych, którzy wierzą w niepodważalne dowody. Nie brakuje jednak osób, które żywią przekonanie o niewinności księdza.

Ksiądz Montmoulin jak się jednak okazuje, miał też wrogów… właśnie Ci wrogowie będą go oskarżać, nic więc dziwnego, że nawet nie postarali się o to, aby choć raz podejrzenia padły na inną niż duchowny osobę. François jest niemalże natychmiast oskarżony, co gorsza, nie może się bronić – padł bowiem ofiarą tajemnicy spowiedzi, której wysłuchał od swojego zakrystiana. W całości jednak swój los oddaje Bogu i do końca wierzy w to, że Bóg pozwoli, aby inni poznali prawdę. Ani przez chwilę nie traci nadziei na oczyszczenie z zarzutów i wiary.

Joseph Spillmann zaskoczył mnie tą książką bardzo pozytywnie. Stworzył niesamowity klimat XIX-wiecznej Francji, sytuacji, jaka tam wtedy panowała, jak działał wymiar sprawiedliwości, jak przebiegał proces, jak pracowała i jaki stosunek do obywateli miała policja. Stworzył również barwnych bohaterów doskonale wpasowujących się w realia tamtych czasów, przybliżył nam piękne krajobrazy i opisy przyrody. Książka może być trochę przewidywalna, jednak dla mnie i tak była zaskoczeniem, szczególnie jeśli chodzi o zakończenie procesu – ciekawa bowiem byłam, czy proboszcz Montmoulin naprawdę zostanie uznany na winnego i skazany, czy jednak uniewinniony.

Autor podkreśla ponadto, we wstępie na początku, że chociaż wszystkie wydarzenia i postaci zawarte w książce to fikcja literacka, powieść opiera się jednak na autentycznych wydarzeniach, które faktycznie miały miejsce. Niemniej wszystko, co w powieści zawarte, jest realistyczne, nic nie jest naciągane. Bez wątpienia więc warto sięgnąć po tę książkę i samemu się przekonać, jakie wartości z niej można wynieść. Absolutnie nie należy się bać jej tematyki, bo chociaż odnosi się głównie do wiary i religii, to jednak jest to kryminał, który na pewno nie zawiedzie fanów tego gatunku.

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Promic

Baza recenzji Syndykatu ZwB

12 komentarzy:

  1. Bardzo jestem ciekawa tej książki.Świetnie ją przybliżyłaś.)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna lektura, gdzieżeś ją wynalazła? Zainteresowałaś mnie fabułą, no i pozytywnymi z niej wrażeniami, muszę przeczytać:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ wzbudziłaś we mnie zainteresowanie, Trinity! Nie dość, że Francja w tle, to jeszcze mam wrażenie, przejmująca historia na pierwszym planie. Już sobie zapisuję w moim moleskinie, ku pamięci :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygrałam ostatnio zestaw książek i w tym zestawie była ta pozycja, ale z góry określiłam , że odpuszczam, gdyż nie jest to moja tematyka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i bardzo mi się spodobała, w pełni zgadzam się z Twoją opinią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twojej recenzji czuję się zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  7. Interesująca recenzja. Jeżeli natrafię na tę książkę, to może się skuszę:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś bardzo dużo czytałam książek o tematyce religijnej, lecz potem przerzuciłam się na inne gatunkowo powieści, niemniej jednak lubię od czasu do czasu sięgnąć po literaturę, w której jest wątek religijny, dlatego chętnie zapoznam się z powyższą książką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka nie dla mnie, ale recenzja bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No i mnie zaintrygowałaś, bo niegdyś przeczytałam dosyć niepochlebną recenzję, że nuda, że było przewidywalnie, a historia naciągana. A tu niespodzianka, nie jest tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi ciekawie, nie powiem.
    Jednak nie wiem, czy sama bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam tę książkę w planach, nie ukrywam, że najbardziej interesuje mnie wątek kryminalny. Niemniej umiejscowienie akcji w XIX wieku również zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli