Rekonstrukcja

Autor: Krzysztof Bielecki
Wydana własnym nakładem, 2012
Liczba stron: 210

Ocena: 6/10
Na pewno każdy z nas słyszał kiedyś o testach projekcyjnych – nawet jeśli nie mieliście z nimi do czynienia bezpośrednio, to spotkaliście się z tym choćby w filmach. Przykładem takiego testu są plamy atramentowe, w których każdy widzi coś innego, coś, co sam chce zobaczyć, zależnie od nastroju i sytuacji. A jeśli Wam powiem, że jednym z rodzajów takiego testu może być powieść? Książka, w której po przeczytaniu każdy zobaczy coś innego, na inne rzeczy zwróci uwagę? “Rekonstrukcja” jest pierwszą powieścią projekcyjną, wydaną przez polskiego autora, Krzysztofa Bieleckiego.

“Odpowiedzi na pojawiające się w trakcie lektury pytania jest wiele, a sposób, w jaki odpowiesz sobie na któreś z nich, w znacznym stopniu zdeterminuje to, jakich odpowiedzi będziesz udzielał na kolejne i jaką ścieżką myślową podążysz. Bo w labiryncie jednoznacznych faktów, gdzie wiele rzeczy można interpretować tak albo inaczej, to od ciebie zależy, jakie rozwiązanie zagadki odnajdziesz”. (str. 12)

Na tylnej okładce można dokładnie przeczytać, o czym jest ta książka. Bo oto znika John Johnson. Nie byłoby w tym nic dziwnego, teoretycznie, gdyby nie to, że znika w pociągu, z którego nijak nie mógł wysiąść. Jego towarzysz podróży zauważa jego zniknięcie po krótkiej drzemce i zaczyna go szukać. Ale John Johnson jakby wyparował – w pociągu go nie ma. Gdzie więc się podział?

Ale czy faktycznie o tym jest cała ta książka? A właśnie nie i autor wyjaśnia nam to już w pierwszym, krótkim rozdziale, który jest niejako wstępem do książki. “Rekonstrukcja” bowiem dzieli się – nie licząc pierwszego rozdziału – wstępu, na sześć opowiadań, na pierwszy rzut oka w ogóle ze sobą niezwiązanych i nie mających nic wspólnego. Mało tego, wszystkie te opowiadania to również wstęp – kluczem bowiem do zagadki jest właśnie “Rekonstrukcja” – ostatnia opowieść. Ale to jeszcze nie wszystko. Autor podkreśla, że jeśli nie chce nam się czytać wszystkiego, możemy przeczytać sam ostatni rozdział, możemy czytać rozdziały w jakiej nam się podoba kolejności – nieważne, najważniejsza jest bowiem istota ostatniej historii, zniknięcia Johna Johnsona.

Powiem szczerze, ta książka niesamowicie mnie zaintrygowała, szczególnie jej opis. Czytając początek, moja ciekawość tylko jeszcze bardziej została rozbudzona. Zastanawiałam się, co takiego autor miał na myśli, pisząc o tym, że to powieść projekcyjna, i co takiego ja sama w niej zobaczę. Zaintrygowana byłam nie mniej, czytając kolejne historie, nie mogąc się doczekać ostatniej – chciałam bowiem jak najszybciej rozwiązać tę intrygującą zagadkę. Muszę przyznać, że nie jest to książka, jak wszystkie – jej budowa to pierwszy aspekt, który wzbudza ciekawość, ale powiecie: okay, opowiadania, ale przecież na rynku mnóstwo jest antologii i opowiadań. Ale to nie są zwykłe opowiadania. Od razu rzuca się tutaj coś, co trudno jest nazwać… autor bez wątpienia ma dużą wyobraźnię. Powiem szczerze: ta książka jest po prostu dziwna. Dziwna przez duże D. W życiu nie spotkałam się z czymś takim. Historie w niej przedstawione są nieprzewidywalne, czasem szalone, w niektórych czuć odrobinę magii… Co takiego autor chciał czytelnikowi w nich przekazać? Pewnie nie do końca to, co ja w nich zauważyłam, chociaż przez jakiś czas zastanawiałam się sama, co to takiego. Przeczytałam nawet jeszcze klika razy pierwszy rozdział, mając nadzieję, że może tam czegoś się doszukam, jakichś wskazówek itp. Nic z tego. Książka jednak była w moim przypadku pewnym eksperymentem, po przeczytaniu myślałam o niej dość długo i do dziś mam przeczucie, że coś jednak przeoczyłam… Niewykluczone więc, że wrócę do niej wkrótce.

Nie mam pojęcia do tej pory, jaką ocenę tej książce przyznać w skali od 1 do 10. Nigdy w życiu nie czytałam tak poplątanej książki, tak dziwacznej jak “Rekonstrukcja”… Nie wierzycie, że można napisać taką dziwną książkę? Sami przeczytajcie. Mimo wszystko odczucia po jej przeczytaniu mam pozytywne, a zagadkę staram się rozwiązać nadal… Może to nie jest książka dla wszystkich, którą trzeba czytać bardzo uważnie, również między wierszami, aby dostrzec wszystko, co w niej zawarte, nic w niej bowiem nie jest powiedziane wprost. Jeśli jednak macie ochotę na taki eksperyment – zachęcam. Obiecuję, że zmusi Was do myślenia jak mało która powieść.

Za ten książkowy eksperyment dziękuję serdecznie samemu Autorowi,
panu Krzysztofowi Bieleckiemu.

Zapraszam Was również na facebookową stronę poświęconą książce:
Rekonstrukcja na FB

10 komentarzy:

  1. Dziwne i poplątane książki są trochę jak pole minowe ;) Czasami trafiają w mój gust, a czasami nie pozostaje nic innego jak spuścić zasłonę milczenia na taką historię. Ciekawe jak byłoby tym razem? Nie słyszałem wcześniej o tym autorze

    OdpowiedzUsuń
  2. Powieść projekcyjna? Brzmi naprawdę intrygująco. Z tego co piszesz, to książka jest nieźle zakręcona :) Co prawda zawsze dość niepewnie podchodzę do takich pozycji, bo po prostu obawiam się, że ich w ogóle nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiem szczerze, że jeszcze żadna recenzja tak bardzo mnie nie zaintrygowała i zachęciła do przeczytania książki! Ciekawe tylko, czy ta dziwaczność trafi w mój gust, czy wręcz przeciwnie; myślę, że warto spróbować:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam, czytałam, zrecenzowałam.
    Hmmm dziwna książka, to fakt.
    I do dziś nie wiem, czy warta polecenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym ją polecała mimo wszystko :)

      Usuń
  5. Lubię takie eksperymenty literackie, dlatego bardzo chętnie zapoznam się z powyższą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama nie wiem. Już któraś recenzja tej książki, a ja nadal nie wiem, czy warto by się za nią zabrać, pomyślę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją i hmm.. autor jest wariatem.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie czemu nie? Jak nadarzy się okazja, chętnie przeczytam:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli