Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque

Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Marta Orzeszyna
Wydawnictwo PWN, 2012
Liczba stron: 408
Moja ocena: 10/10
Belle époque to czasy przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Dla Paryża właśnie ten okres był najpiękniejszym okresem w rozwoju miasta, okresem, który wraz z wybuchem pierwszej wojny światowej minął bezpowrotnie. Często za początek paryskiej belle époque podaje się rok 1889, w którym świętowano setną rocznicę Republiki Francuskiej, oddawano do użytku wieżę Eiffla, czasem jednak można się spotkać z późniejszymi latami początku pięknej epoki, nawet 1900 rok, na który przypada raczej jej apogeum. Historycy zgodni są jednak co do tego, że kres temu wspaniałemu okresowi w życiu Paryża położyła pierwsza wojna światowa.

„Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque” to przede wszystkim podróż do „tamtego” Paryża. Dwie autorki, Małgorzata Gutowska-Adamczyk, którą czytelnicy znają głównie z serii „Cukiernia pod Amorem”, oraz Marta Orzeszyna, której Paryż przez lata był domem, dzięki pięknie wydanej książce przenoszą czytelnika w inny świat. Dosłownie przenoszą, bowiem mamy okazję poznać Paryż w latach swej świetności, Paryż, który w swoim czasie był nie tylko stolicą Francji, ale stolicą całego świata. Poznajemy mieszkańców tamtego miasta, sławnych ludzi, sztukę, z której był najpopularniejszy, budowle i zabytki, kulturę i rozwój techniki. Paryż nigdy tak bardzo się nie rozwinął jak w czasach właśnie pięknej epoki, nigdy wcześniej i już nigdy później. Pierwsza i druga wojna światowa bowiem na zawsze położyły kres najpiękniejszemu okresowi w dziejach stolicy i samej Francji.

„Paryż najpiękniej wygląda z wieży Eiffla, chociażby dlatego, że jej stamtąd nie widać.” 
Guy de Maupassant

Karykatura Gustave'a Eiffela, 1889 rok
Paryż od dawna mnie fascynował. Można powiedzieć, że od dziecka. Zaczęło się chyba od języka francuskiego, którego uwielbiałam słuchać, mimo że jeszcze nie rozumiałam ani słowa. Później przyszedł czas na zachwyt nad samym miastem i jego zabytkami oraz kulturą i kuchnią. Książka ta była więc moim marzeniem odkąd tylko dowiedziałam się o jej premierze. Moje marzenie się spełniło. Mimo że to najważniejsze, podróż do Paryża, jest wciąż jeszcze przede mną, za sprawą tego albumu mogłam to marzenie zrealizować chociaż po części. Już na pierwszy rzut oka bowiem widać, jak pięknie wydany jest ten album – klimatyczna okładka w twardej oprawie, dobrej jakości papier i przede wszystkim masa zdjęć, rysunków, opisów… „Paryż, miasto sztuki i miłości w czasach belle époque” stała się więc moją ulubioną książką od pierwszego wejrzenia, zanim nawet przeczytałam z niej choćby słowo. Nie sposób się bowiem w niej nie zakochać, jeśli uwielbia się Paryż tak, jak ja.

Niestety, nie ma już tego Paryża z tamtych czasów. A trzeba przyznać, że belle époque była najbardziej paryską epoką, któż bowiem nie zna albo nie słyszał (może nawet tańczył) o kankanie, o kabaretach, Moulin Rouge?... Rozrywka miała spore znaczenie w tamtym okresie, być może dlatego, że przeczuwano już, że okres ten nie będzie długi i będzie miał wkrótce swój kres. Bawiono się więc tak, jak nigdy wcześniej, to właśnie w belle époque rozwinęła się francuska kultura, Paryż stał się miastem nowoczesnym, dla wszystkich, przyjeżdżali tutaj ludzie z całego świata. Tutaj bowiem można było odnieść sukces zawsze, nawet należąc do półświatka czy bez grosza przy duszy. Paryż wzywał każdego i każdemu miał coś do zaoferowania, a ludzie do niego lgnęli. Miasto świateł przyciągało wszystkim i wszystkich. Byli wśród nich również Polacy, najsławniejsza chyba z nich wszystkich była nasza rodaczka, Maria Skłodowska-Curie. W Paryżu rozwijała się w zastraszającym tempie technika, sztuka, malarstwo, a przede wszystkim moda – stolica Francji w dalszym przecież ciągu jest największą na świecie stolicą mody.

„Między Londynem a Paryżem jest taka różnica, że Paryż jest dla cudzoziemców, a Londyn dla Anglików. Anglia zbudowała Londyn na swój własny użytek, a Francja zbudowała Paryż dla całego świata.” 
Ralph Waldo Emerson



Paryż belle époque miał też jednak swoje ciemne strony, do których nazwa epoki nijak nie pasuje – królowali bowiem tu także, szczególnie na obrzeżach miasta: prostytutki, żebracy, złodzieje. Ten element paryskiej rzeczywistości przysłoniły jednak opowieści o pięknej epoce, chociaż w literaturze można znaleźć również wzmianki o prawdziwym życiu w Paryżu, tych mniej zamożnych.

Wiele można by pisać o tym mieście świateł, nie ma jednak możliwości, aby przekazać wszystko, bo chciałoby się wspomnieć o tylu rzeczach, nie ma jednak takich słów, które by oddały emocje i uczucia podczas czytania tej książki. Trzeba ją po prostu samemu wziąć do ręki, poczuć jej ciężar, przekartkować, przeczytać i przenieść się do tego cudownego okresu, jaką była belle époque. Tego się nie da opisać. Ten album zrobił na mnie wrażenie jak mało która książka i jestem pewna, że nie jestem ostatnią osobą, którą tak zaczaruje.


Za podróż do miasta świateł i ten cudowny album dziękuję serdecznie portalowi nakanapie.pl

16 komentarzy:

  1. Posiadam, w dodatku z autografem! Album jest cudowny, prezentuje się pięknie, a wnętrze także jest interesujące :)

    OdpowiedzUsuń
  2. niestety nie skusze się - nie moja tematyka, nie mój styl :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzę o tej książce jak i o podróży do Paryża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak ja - o podróży, bo książkę mam :)

      Usuń
  4. Jest to cudo w przesyłce, która jutro do mnie z księgarni dotrze. Ach :)
    Ale najpierw Pan Lodowego Ogrodu, bom się naczekała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz zawiedziona, na pewno!

      Usuń
  5. Słodki Jezu, Paryż.
    Przez wiele, wiele lat marzyłam o nim, chciałam się uczyć francuskiego, zbierałam wszystko, co miało związek z Francją, chorowałam na ten kraj i to miasto, ale i tak nie doczekałam się wymarzonej wycieczki.
    Za to teraz, kiedy kocham Ukrainę, uczę się niemieckiego i fascynuję wiktoriańską Anglią, los zesłał mi ten Paryż. Jadę tam w czerwcu, chociaż już wieloletnia faza przeszła.
    Fatum to jednak przewrotne zwierzę jest.
    Za to książkę bym chętnie przeczytała, czemu nie. Lubię książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, lubię jej styl pisania, druga autorka pewnie też nie zawiedzie.
    Kupić nie kupię, aczkolwiek jak wpadnie w łapki, przeczytam, z sentymentu.

    Pozdrawiam. I taki wredny spam, zapraszam do mnie, dopiero zaczynam, więc wszystkich czytelników witam z otwartymi ramionami. :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem zdania, że warto mieć ten album na półce, bo jest naprawdę cudowny. Szczególnie, że widzę, że chorowałaś na ten kraj tak jak ja :) Zazdroszczę Ci tego, że będziesz miała okazję na żywo wszystko zobaczyć, ja wciąż na to czekam, ale doczekam się na pewno :)

      Usuń
  6. Właśnie się zaczytuję. Cudowna lektura:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie Francja nigdy jakoś bardzo nie fascynowała, ale z chęcią odwiedziłabym Paryż, a co. W ogóle marzy mi się taka wycieczka i możliwość zwiedzenia każdej europejskiej stolicy :) Książki jednak nie będę szczególnie wypatrywać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie bym obejrzała ten album, ponieważ Paryż bardzo mi się podobał:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ach, Paryż :)))
    Podróż do tego magicznego miejsca od zawsze była moim marzeniem, które jakiś czas temu się ziściło i wróciłam jeszcze bardziej zakochana :) Te piękne kamienice, niby takie same a jednak każda inna na swój paryski sposób, urocze małe uliczki (szczególnie te schowane, ukryte przed głównymi i tłocznymi ulicami) i kawiarnie, gdzie stoliki zawsze wystawione na zewnątrz i krzesła ustawione "twarzą" do przechodniów.
    Moulin Rouge niestety mnie rozczarował. Ale "red district" Paryża jest i działa prężnie i jest tam budka, gdzie sprzedają najlepsze kebabo-podobne kanapki :) A gdy pójdzie się wyżej, za Moulin Rouge i skręci w którąś z bocznych uliczek, jest tam sklepik z oryginalną i ręcznie robioną biżuterią. Nie jest drogo i można sobie sprawić uroczy prezent na pamiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo fajnie się prezentuje. Ale przed Paryżem to ja bym Berlin odwiedziła :3

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam okazję zobaczyć Paryż w tym roku, była to zarazem moja pierwsza wizyta w tym magicznym mieście. Zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Mam ochotę tam wrócić, albo chociaż przenieść się tam na chwilę dzięki książkom...

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam już kilka razy w Paryżu, snuję plany na dłuższy wyjazd...a książkę koniecznie muszę zdobyć:) lubię ładnie wydane albumy i książki.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli