Kwiaty na poddaszu

Autor: Virginia Cleo Andrews
Wydawnictwo Świat Książki, 2012
Liczba stron: 382
Ocena: 8/10
W końcu udało mi się zdobyć i przeczytać książkę, która stała się takim bestsellerem i która zdobyła tak wiele pozytywnych opinii. Książkę, która wzbudziła w czytelnikach wiele emocji. Zastanawiałam się, co w niej takiego jest - teraz już wiem. Na pewno kojarzycie "Kwiaty na poddaszu", które w blogosferze zdobyły już niemałą popularność. Książkę, która kusiła mnie od samego początku, od dnia premiery wznowienia - teraz stoi na mojej półce, w końcu.

Większość osób doskonale wie, o czym jest ta powieść, jednak dla tych, którzy nie czytali i nie słyszeli: mamy naprawdę szczęśliwą rodzinę. Jest mama i tata oraz czwórka szczęśliwych dzieci: Chris, Cathy oraz bliźnięta Carrie i Cory. Rodzinę tę jednak dosięga tragedia. Pewnego dnia kochający tata nie wraca z pracy. Dzieci i matka wkrótce dowiadują się, że zginął w wypadku samochodowym, wracając do domu. Wszyscy są zrozpaczeni, ale mało tego – cała piątka zostaje bez środków do życia. Bez pieniędzy. Corrine wraz z dziećmi jest więc zmuszona wrócić do swojego domu rodzinnego, do okrutnie bogatych rodziców, którzy wydziedziczyli ją jakiś czas temu, gdy dowiedzieli się, że wyszła za mąż. Przyjmują ją jednak z powrotem po warunkiem całkowitego podporządkowania się panującym tam zasadom. Jest tam również miejsce dla jej dzieci, jednak… jest to jeden, zamknięty pokój w odległym skrzydle willi, pokój, z którego nie wolno im wychodzić, dziadek bowiem, a ojciec Corrine, nie wie o ich istnieniu. Jednak jest on śmiertelnie chory i jego śmierć to kwestia czasu. Dzieci zostaną natychmiast wypuszczone, gdy dziadek się o nich dowie albo gdy po prostu umrze. Przynajmniej takie są obietnice mamy i okrutnej babki…

Dość trudno pisać o tej książce, każde bowiem choć minimalne zdradzenie fabuły moim zdaniem można by uznać za spoiler. A cóż to za przyjemność czytania potem książki. Ja jednak wiedziałam, że ta książka kiedyś znajdzie się na mojej półce, nie zagłębiałam się więc specjalnie w recenzje na blogach, nie chcąc psuć sobie przyjemności czytania i odkrywania tajemnic rodziny Dollangangerów osobiście. A tajemnic tych jest niemało. Przez cały czas podczas czytania wisi w powietrzu jakaś tajemnica, trudno określić dokładniej, co to jest, ale ta aura pojawia się przez cały czas. Sekrety i tajemnice są wszędzie, nie brakuje ich nawet w małżeństwie Corrine… Najwięcej jednak ukrywa się przez Cathy, Chrisem, Carrie i Cory’m. Czwórka dzieci, zamknięta w pokoju, z nadzieją na rychłe wypuszczenie, z czasem tę nadzieję traci coraz bardziej. Żyją w tajemnicy przez dziadkiem i służbą, bez słońca i świeżego powietrza, z tęsknotą za światem zewnętrznym.

Jak może rozwinąć się psychika dzieci, które przez długi okres czasu zamknięte są w jednym pomieszczeniu, przebywają ze sobą non stop, nie mając kontaktu z innymi? Matka na początku zagląda do nich często, jednak z czasem coraz rzadziej. Jednym stałym elementem są codzienne odwiedziny babki z koszykiem z jedzeniem. I jak się okazuje, również nie zawsze. Corrine próbuje zrekompensować to swoim dzieciom licznymi prezentami, aby zagłuszyć poczucie winy… Jednak jej odwiedziny są coraz rzadsze… Jak mogą rozwijać się dzieci, które nie mają żadnym autorytetów, które muszą je sobie stwarzać sami, w swoim świecie ogrodu na poddaszu? Dzieci, w świecie których brak miłości i bliskości, które rozdzielają role matki, ojca i dzieci pomiędzy własną czwórkę, aby stworzyć sobie namiastkę domu, którego nie mają. Między którymi w końcu, by zapełnić tę pustkę, rodzą się dziwne uczucia, nie do końca zdrowe, nieświadome powielanie grzechów rodziców.

„Kwiaty na poddaszu” to niesamowita książka, która na te pytania odpowiada. Która porusza nierzadko tematy tabu, o których się nie mówi. Która ukazuje nam problem fanatyzmu religijnego babki, doszukującej się grzechów wokół siebie, nie dostrzegając tych, które dotyczą jej własnej osoby. Problem kazirodczej miłości, zamknięcia i odosobnienia od świata zewnętrznego… Powieść, która momentami jest przerażająca i wstrząsająca.

Książkę czytało mi się niezwykle szybko. Być może dlatego, że czasami nie mogłam się od niej oderwać, przekładałam strony z nadzieją na to, że jednak coś się zmieni i wszystko skończy się dobrze. Jak się skończyła, sami musicie przeczytać. Tego nie zdradzę. „Kwiaty na poddaszu” czyta się jednak dobrze, łatwo, być może za sprawą narracji pierwszoosobowej, którą osobiście wolę od narratora, opowiadającego w trzeciej osobie. Tutaj o wszystkim opowiada Cathy, dorosła już kobieta. Kobieta, która tak jak ja, nie potrafiła zrozumieć swojej matki, mimo że próbowała nie raz.

Powieści Virginii Andrews nie zapomina się tak łatwo. To jedna z tych książek, które zostaną w mojej pamięci na długo, podobnie jak książka Emmy Donoghue „Pokój”. Pewnie nie tylko ja zauważyłam podobieństwo w obu tych powieściach – łączy je bowiem wątek uwięzienia w pokoju, z którego nie można wyjść, który niejako staje się domem. Polecam tę książkę każdemu i myślę, że nie na mnie pierwszej i nie ostatniej zrobiła takie wrażenie.

30 komentarzy:

  1. Na pewno nie na Tobie pierwszej zrobiła wrażenie.
    Książki nie miałam okazji czytać, ale oglądałam ekranizację tej powieści i czytając Twoją recenzję, mogę śmiało powiedzieć, że film jest równie wstrząsający.
    Chyba jedna z niewielu ekranizacji, które naprawdę się udały.
    A ,,Kwiaty na poddaszu'' koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie oglądałam, nie lubię oglądać ekranizacji przed przeczytaniem książki... Ale na pewno to nadrobię :-)

      Usuń
  2. Bardzo dobra powieść. Pochłonęłam. Czytałam też drugą część, kolejne wciąż przede mną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugą część też mam na półce, jeszcze przede mną. Jak i pozostałe :)

      Usuń
  3. Na mnie książka zrobiła podobne wrażenie. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Przede mną jeszcze "A jeśli ciernie" oraz "Kto wiatr sieje..."
    Pozdrawiam! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Udało Ci się w końcu :) Książka świetna i wciągająca- zdecydowanie najlepsza z części, które się ukazały. Czekam, aż wydadzą dwie ostatnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu musiałam dorwać :) Mam w planach skompletować sobie całą serię :)

      Usuń
  5. Miałam jedno podejście do tej książki, ale odłożyłam ją po 80 stronach, trochę byłam znudzona, a w ręce wpadła mi inna powieść. Planuję jednak ponownie sięgnąć po "Kwiaty na poddaszu" i przebrnąć przez całość. Tyle pozytynych opinii mówi samo za siebie, więc muszę dać kolejną szansę tej książce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Leży na półce w stosiku pt. "Przeczytaj i oddaj wreszcie do biblioteki". ;)
    Wezmę się za nią, tylko jeszcze nie dziś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka z pewnością pozostawiła we mnie dużo skrajnych emocji, nawet złość. Jednak nie byłam w stanie się do niej przekonać. Postaci wykreowane przez autorkę ( a w szczególności główna bohaterka Cathy ) często mnie denerwowały. Dostrzegłam też w fabule pewne mało prawdopodobne sytuacje, co negatywnie wpłynęło na moją ocenę "Kwiatów na poddaszu". Nie czułam się przekonana, dlatego też swoją przygodę z pisarstwem pani Andrews uważam za zakończoną.

    OdpowiedzUsuń
  8. Już od dłuższego czasu poluję na nią w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
  9. MAM PODOBNIE DO cIEBIE odczucia. Zaczełam jakiś czas temu drugą część, ale seksualność Cathy do jej brata itp mnie zniesmaczyły i odłozyłam . Pewnie do niej wrócę kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druga część przede mną czeka na półce, zobaczymy :)

      Usuń
  10. Pamiętam film, który dawno temu zrobił na mnie duże wrażenie. Książka jest już w mojej bibliotece, pozostaje mi tylko zapisać się na listę oczekujących. :) Ale wrażenia co do reszty cyklu są różne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różne, to fakt, sama jestem ciekawa kolejnych części :)

      Usuń
  11. Czytałam niedawno i naprawdę mnie ruszyła, tak porządnie. Nie jest łatwo ją zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nadal książka w dalekich planach, ech :/ Ale film widziałam, był niezły.

    OdpowiedzUsuń
  13. książkę mam na półce od kilku miesięcy i trudno mi się za nią zabrać :( a już kolejne części kuszą .

    OdpowiedzUsuń
  14. dużo dobrego czytałam na temat tej serii i mam ją w planach
    jednak kiedy sięgnę po książki, to nie wiem :)

    OdpowiedzUsuń
  15. udało mi się ją zdobyć w formie ebooka i niedługo pewnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę się boję sięgnąć po tą serię, ale tak ją wszyscy zachwalają, że chyba w końcu dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja również pod wpływem wielu pozytywnych opinii kupiłam "Kwiaty na poddaszu", na które miałam ogromną ochotę od dawna. Na razie powieść czeka na swoją kolej, ale już nie mogę doczekać, kiedy sprawdzę, jakie wrażenie wywrze na mnie... :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie najlepsza książka z całej serii. Potem niestety jest z górki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ile razy buszowałam po księgarnianych półkach i widziałam te książkę, mówiłam sobie, że jej nie wezmę, bo teraz "wszyscy" ją czytają, więc co to za frajda ;) emocje wokół niej pomału się uspokajają, więc i na mnie przyjdzie kolej, bo póki co, większość recenzji jest niesamowicie pozytywna.

    Zatem dobrze. Obiecuję solennie, że przy następnej okazji sięgnę właśnie po nią :) a tymczasem, dzięki wielkie za recenzję, Trinity. Bardzo dobrze mi się ją czytało.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  20. Brzmi bardzo interesująco. Muszę koniecznie ją przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  21. Oh. Cały czas poluje na tą książkę, ale jakiś "bandyta" zwinął mi ja sprzed nosa w bibliotece i do dziś nie oddał. I to całej serii..!

    OdpowiedzUsuń
  22. Książka już za mną i teraz mam w planach drugi tom:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Kocham tę książkę. Tam jest taka tragedia i po części lekka patologia, ale cudowna. Ja z moim kierunkiem studiów jestem pod wielkim wrażeniem. Już jestem zapisana po drugą część i nie mogę się jej doczekać.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetna książka! Długo na mnie czekała, ale przyznam szczerze, że właśnie Twoja recenzja mnie bardziej do niej zachęciła :) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli