Biała jak mleko, czerwona jak krew

Autor: Alessandro D’Avenia
Wydawnictwo Znak, 2011
Liczba stron: 310

Ocena: 7/10
Miłość – niby piękne to uczucie, ale może sprawić mimo wszystko mnóstwo bólu i cierpienia. I takie też są najpiękniejsze opowieści o miłości. Nie te, w których wszystko jest kolorowe, ale te niespełnione, zakazane, niemożliwe. Taką powieścią jest właśnie „Biała jak mleko, czerwona jak krew” – książką o miłości, która absolutnie łatwa nie jest.

Głównym bohaterem książki jest Leo – zwykły szesnastolatek, chodzący do szkoły, mający kolegów i najbliższą przyjaciółkę Silvię, chłopiec z dużym potencjałem, ale niepotrafiącym go wykorzystać w pełni. Dla Leo jak dla każdego w tym wieku nastolatka najważniejsze jest otoczenie, to co inni myślą, najważniejszy jest dla niego właśnie rozegrany mecz piłki nożnej czy to, że może się popisać przed klasą… Ale wśród tego wszystkiego jest również Beatrice, koleżanka ze szkoły. Dziewczyna, która, jak się wkrótce okaże, ma jednak dużo ważniejsze problemy. Takie, których nie da się przeskoczyć, nie da się z nimi nic zrobić, tylko czekać na rozwój wypadków… Beatrice jest bowiem chora na białaczkę. Czy Leo temu sprosta?

To właśnie Leo jest narratorem w tej powieści, opowiada o swojej pierwszej, świeżej, czystej miłości do Beatrice. Miłości, na drodze której stanie coś nie do pokonania. Leo, chłopiec, który postrzega świat kolorami, a jego ulubionym jest właśnie czerwony – miłość do Beatrice jest czerwona jak jej ognistorude włosy, biel natomiast to smutek, samotność, pustka. Biel nie jest pozytywnym kolorem. Co innego czerwień czy błękit – błękitna bowiem dla Lea jest przyjaźń… Błękit jest jak Silvia, jego najdroższa, najlepsza, najlepiej go znająca przyjaciółka.

Muszę przyznać, że niekoniecznie mnie ciągnęło do tej książki. Może za sprawą okładki, która raczej nieszczególnie przypadła mi do gustu. Ale gdy już wpadła w moje ręce, postanowiłam ją przeczytać – bo czemu nie? Współczesne love story? Cóż, można spróbować. I teraz, po lekturze, nie żałuję. Może i jest to książka raczej dla młodzieży, jednak jej temat jak najbardziej jest ponadczasowy. Bo czym jest miłość? Przecież nie zawsze jest ona kolorowa, nie zawsze piękna i szczęśliwa… w końcu „miłość istnieje nie po to, aby dać nam szczęście, ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból”. Jakże trafny cytat. I jakże nudna byłaby miłość bez bólu i cierpienia… Ale nie tylko miłość mamy w tej książce. Bo jest w niej również poruszony problem zmagania się z nieuleczalną chorobą. Chorobą, która dotyka nie tylko tego, który na nią cierpi, ale również jego bliskich, przyjaciół, członków rodziny. I to wszystko oczami nastolatka, który ma jeszcze całe życie przed sobą. Beatrice wręcz przeciwnie – może je zakończyć w każdej chwili.

Historię Lea czyta się niezwykle lekko i szybko. Jest ona napisana w formie pamiętnika chłopca, opisującego swoje przemyślenia, czasem niezwykle filozoficzne, ale czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. I na pewno nie jest to powieść z tych, które łatwo się zapomina. Choćby przez swoje przesłanie i tematykę.  Alessandro D’Avenia pisze niezwykle łatwym językiem, który sprawia, że słowa same przelatują nam przed oczami, ale pisze w taki sposób, który zapada w pamięci.

„Biała jak mleko, czerwona jak krew” jest na pewno wartościową książką. Macie ochotę na coś lekkiego, na jeden lub dwa wieczory, ale głębokiego w swojej treści? Ta książka jest idealna. Jestem pewna, że jej nie zapomnicie po kilku dniach.

19 komentarzy:

  1. Ze 2-3 lata temu czytałam i pamiętam, że bardzo ksiażka przypadła mi do gustu. jest dokładnie taka, jak napisałaś-lekka, ale z pewną głębią.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo o niej czytałam dobrego. Poszukam w bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie mi się podobało. Bardzo dobrze ją wspominam i na pewno jeszcze do niej wrócę! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja chyba pozostanę wierna Oliverowi i Jenny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam podobne odczucia po lekturze tej książki:) Bardzo mi się podobała, niezwykle przyjemnie mi się ją czytało i coś po sobie pozostawiła. Poza tym... Uwielbiam rozmowę Gandalfa z Leo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polubiłam również Naiwniaka - sama marzyłam o takich nauczycielach, jak byłam jeszcze w szkole :)

      Usuń
  6. Jeśli tylko wpadnie w ręce chętnie przeczytam. Bardzo mi się kojarzy z "Jesienną miłością" Sparksa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam jakiś czas temu. Niestety książka nie porwała mnie i nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia, aczkolwiek warto ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zazwyczaj nie czytam książek o takiej tematyce, ale ta wydaje się być ciekawa, bardzo interesująca recenzja :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam książkę jakoś w wakacje i bardzo mi się podobała, ponieważ nie opowiada o miłości, jaką znamy z wielu książek, a o całkowicie innej. O miłości połączonej z nieuleczalną chorobą. Ciekawa historia, którą warto poznać. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dawna poluję na tę książkę. Lubię powieści, które nie ulatują zbyt szybko z głowy, a jeśli jednocześnie jest lekka w odbiorze... same plusy. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. coś już czytałam o książce, ale jakoś nie kusi mnie jej magia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kilka dni temu skończyłam czytać i mam podobne odczucia. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja chyba jestem jedyna, ktora nie zachwycila sie ta ksiazka, byc moze dlatego, ze jest przeznaczona dla mlodszego czytelnika, a moim zdaniem rowniez bardzo naiwna i wtorna.
    Prosze nie bic! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bicia nie będzie, każdy może mieć własne zdanie :)

      Usuń
  14. Książka już za mną i mam związane z nią bardzo przyjemne odczucia:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś mnie do tej książki nie ciągnie. Faktycznie mogłaby wydać się ciekawa, jednak, nie wiem. Może jak kiedyś przypadkiem trafi w moje ręce, to wtedy się za nią zabiorę. Póki co nie koniecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się, że kupiłam tę książkę - mam nadzieję, że mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam bardzo podobne odczucia :) Książka jest fajna i lekka, więc pewnie z chęcią kiedyś do niej wrócę :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli