Dziewczyna, która igrała z ogniem

Autor: Stieg Larsson
Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2009
Liczba stron: 700
Ocena: 8/10
Odkąd przeczytałam pierwszą część słynnej sagi Millennium Stiega Larssona, czekałam na moment, aż w moje ręce wpadnie kolejna część. Pierwszy tom zainteresował mnie na tyle, że byłam ciekawa, co też autor mógł zaserwować nam w kontynuacji. Na „Mężczyznach, którzy nienawidzą kobiet” nie zawiodłam się, ciekawa byłam więc, czy kolejny jest tak samo dobry i czy autor utrzyma swój poziom.

Mikael Blomkvist wraz z przyjaciółmi rozpoczyna pracę nad nowym numerem Millennium. Do grona redakcji dołącza jeszcze Dag Svensson, piszący artykuł na temat rozległej siatki osób, które przemycają z Europy Wschodniej kobiety, wykorzystywane potem w branży seksualnej. Wiele z osób, należących do tej grupy, to wysoko postawione osoby w państwie, piastujące dość wysokie stanowiska. Żona Daga, Mia, zajmuje się tym samym tematem w swojej pracy doktorskiej. Jednak na krótko przed oddaniem numeru do druku para ginie, zastrzelona w swoim mieszkaniu. Zwłoki znajduje Mikael, na klatce schodowej dodatkowo policja znajduje broń z odciskami palców opiekuna społecznego Lisbeth oraz samej Lisbeth. Za dziewczyną rozpoczyna się więc pościg jako za główną podejrzaną, która w gazetach przedstawiana jest jako niepoczytalna, chora psychicznie i szalona morderczyni. Mikael jednak nie wierzy w jej winę i na własną rękę stara się odkryć prawdę. Motyw do zabójstwa bowiem miało wiele osób, których tożsamość w swojej pracy odkrył i Dag, i Mia.

Znowu, w kolejnej części sagi, spotykamy się z tymi samymi bohaterami. Mikael, poprzednio dość bezbarwny i zupełnie mi obojętny, nagle zaczął zdobywać jako taką sympatię. Lisbeth jednak zdobyła ją już w „Mężczyznach…”, a tutaj jej notowania wcale nie spadły, a nawet wzrosły. Trzeba przyznać, że Stieg Larsson stworzył dość wyrazistą, oryginalną bohaterkę, która rzuca się w oczy już na samym początku i która bez wątpienia potrafi zdobyć uwielbienie czytelnika. No bo powiedzcie, jak można jej nie lubić?

Książka poza tym wciągnęła mnie już od samego początku, nie musiałam na to czekać do połowy, jak poprzednio. Więcej jest tu zagadek, a akcja stopniowo przyspiesza, chociaż dzieje się sporo już od pierwszych stron. Zwykle, biorąc do ręki drugą część jakiejkolwiek książki nie spodziewamy się tego, że przebije ona swoją poprzedniczkę, często kontynuacje bowiem pisane są czasem trochę na siłę, są dużo gorsze. Tutaj jednak muszę przyznać – „Dziewczyna, która igrała z ogniem” jest jeszcze lepsza od pierwszego tomu sagi. Wciągnęła mnie od razu, nie pozwalała wypuścić z rąk i zaskoczyła zakończeniem. A tego kompletnie nie spodziewałam się po tej książce, jak i po całej trylogii Millennium. Dowodem na to może być choćby fakt, że całą taką cegłę, 700-stronicową, udało mi się „połknąć” w dwa dni.

Absolutnie cała ta trylogia zasługuje na uwagę, nie tylko fanów kryminałów. I wcale nie dziwi mnie fakt, że zdobyła tak wielką popularność na całym świecie. Szkoda, że sam autor tego nie doczekał, umierając na atak serca tuż przed premierą pierwszej części swojej książki. Tak spektakularny sukces mogła osiągnąć tylko naprawdę dobra książka, a saga Millennium po prostu do takich powieści należy. Kto czytał, ten po prostu musi przyznać mi rację.

Zobacz również:

Baza recenzji Syndykatu ZwB

21 komentarzy:

  1. Tak, to była bardzo dobra lektura. W moim odczuciu tom II dużo lepszy od I. A czemu? Bo akcja ruszała z kopyta, a nie po 300 stronach męczącego wprowadzenia. Bo ta część głównie poświęcona jest Lisbeth, postaci, którą uwielbiam i którą uważam za najbardziej wyrazistą i wartą uwagi postać w tej trylogii. Już nie mogę się doczekać tego, aż sięgnę po kolejny tom, niestety już ostatni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tyle osób mi ją polecało, że w końcu muszę się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała trylogia stoi już u mnie na półce i czeka na swoją kolej, ale na razie mnie jakoś do niej nie ciągnie... Chyba jeszcze sobie poczeka ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czytałam całą sagę i wszystkie części połknęłam w błyskawicznym tempie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mnie się część druga aż tak nie podobała. Pierwsza świetna, za to w drugiej z Lisbeth zrobł autor niemal Larę Croft, co to łoi skórę facetom większym od siebie. Równoległe śledztwa kilku zespołów nudne i jakby odciągające zakończenie, aby wyrobić odpowiednią ilość stron. Trzecia część nadal przede mną. No cóż, zobaczymy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam tylko pierwszą część, reszta czeka cierpliwie na półce. Piszesz, że drugi tom jest lepszy - jestem coraz bardziej ciekawa tej książki. To właśnie od Larssona zaczęła się moja przygoda ze skandynawskimi autorami.

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie do końca przyznam rację ;-) Mnie osobiście ta część mniej się podobała. Mało wiarygodnie wypadła w moim odczuciu postać Zali - ludzie drżą na dźwięk jego imienia a w efekcie dostajemy staruszka którego ani specjalnie nikt nie chroni ani nie ma się wrażenia że trzeba się go bać. No i jeszcze scena zmartwychwstania Liz... trzymajcie mnie ;-) Dodam jednak że ostatnia część w moim odczuciu znowu była świetna i wierzę że i Tobie przypadnie do gustu ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko, dosłownie wszędzie i każdy namawia mnie na książki Larssona! Chyba w końcu ulegnę tym namowom :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta seria za mną chodzi! W końcu muszę się za nią zabrać. :D Super recenzja. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. W piątek wypożyczyłam z biblioteki "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", ale jakoś od tamtego dnia nie mogę się przełamać, żeby sięgnąć po tę książkę. W sumie nie wiem dlaczego mam takie opory, nie widziałam ani razu negatywnej opinii tej serii, ale jednak...

    OdpowiedzUsuń
  11. To prawdziwa klasyka kryminalu. Trzeba ja koniecznie przeczytac! :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakiś czas temu przeczytałam pierwszy tom "Millenium" i wkrótce na pewno sięgnę po drugi. Przyznam szczerze, że tym wpisem przypomniałaś mi, że miałam to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja zaryzykowałem i kupiłem od razu wszystkie trzy książki. Drugi delikatnie słabszy od pierwszego, ale cały czas świetny. Też mi się podobał, zgadzam się z recenzją :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Cała trylogia stoi na mojej półce prawie dwa lata, a ja nie mogę się za nią zabrać... Wstyd, wstyd, wstyd! Muszę w końcu to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  15. mam za sobą pierwszą cześć i właśnie planuję zabrać się za drugą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niestety ale powiem pass, czytałam pierwszą część i nie podobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta część podobała mi się dużo bardziej niż poprzedni tom :) Więcej w niej akcji i nieprzewidzianych zwrotów niż w przypadku "Mężczyzn...". Przede mną jeszcze tylko tom trzeci, ale nie mam pojęcia kiedy ją przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgadzam się, że postać Mikaela została w lepszy sposób przedstawiona niż w pierwszym tomie, ale Lisbeth zaczęła mnie troszkę irytować. I czasami styl autora był zbyt 'suchy'. Jednak mimo tych szczegółów lektura była pasjonującą przyjemnością i planuję przeczytać trzeci tom :D

    OdpowiedzUsuń
  19. "Dziewczyna, która igrała z ogniem" podobała mi się zdecydowanie mniej niż jej poprzedniczka... Postanawiam trochę odpocząć od Salander i Blomkvista:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli