Africanus. Wojna w Italii

Autor: Santiago Posteguillo
Wydawnictwo Esprit, Kraków 2012
Liczba stron: 586
Ocena: 9/10
Dość długi czas czekałam na tę książkę. Pierwszą jej część, pt. „Africanus. Syn konsula” czytałam już jakiś czas temu i chociaż jako miłośniczka historii za epoką starożytną nie przepadam, zrobiła na mnie takie wrażenie, jak mało która powieść. Dlaczego z niecierpliwością czekałam na jej kontynuację i czasem z niemałym rozdrażnieniem obserwowałam kolejne przekładane daty jej premiery. Stało się jednak w końcu i mogłam z przyjemnością zatopić się w lekturze.

„Africanus. Wojna w Italii” jest kontynuacją przygód młodego Publisza Korneliusza Scypiona syna i jego potyczek z armią kartagińską pod wodzą słynnego Hannibala. Hannibal bowiem wkracza do Italii i stopniowo odnosi coraz więcej sukcesów mimo początkowo znacznie większej armii rzymskiej. Jednak legiony szybko ulegają przerzedzeniu, a wojna w Imperium Rzymskim przeciąga się coraz bardziej, mimo że początkowo miała dać Rzymianom szybkie i pewne zwycięstwo. Potyczki w Hiszpanii również przynoszą coraz więcej klęsk i ofiar, w których nie brakuje najbliższych młodego Publiusza, nowo mianowanego trybuna, a następnie edyla Rzymu.

Na przestrzeni tych prawie sześciuset stron obserwujemy więc, jak młody Publiusz osiąga coraz wyższe urzędy i dojrzewa do tej roli, jaką znamy z historii. Młody Scypion był bardzo inteligentnym człowiekiem, co niewątpliwie odziedziczył po swoim ojcu i stryju. Mimo tak młodego wieku nie brakowało mu odwagi, miał ogromną wiedzę o strategii i potrafił to wykorzystać w praktyce. Chociaż otoczony przyjaciółmi i zaufanymi ludźmi, miał też jednak sporo wrogów wśród rzymskich oficerów, zazdroszczących mu pozycji, wiedzy i inteligencji. Byli bowiem i tacy, którzy pragnęli, aby to o nich mówiono, gdy chodziło o sukcesy na polach walki, jednak to Publiusz stał się wodzem i najważniejszym strategiem, mimo że armia rzymska wcale taka silna nie była, jakby się wydawało. Przedłużająca się wojna wykończyła nie tylko żołnierzy, ale i mieszkańców, co z czasem z korzyścią przechyliło się na stronę wroga.

Warto zwrócić uwagę również na osobę samego wodza kartagińskiego, Hannibala. Na kartach historii zapisał się on jako doskonały strateg i bardzo inteligentny dowódca, wiedział co robi, potrafił w mig przewidzieć ruchy wroga. Jednak Publiusz bez wątpienia mógł się z nim równać. Chociaż żołnierze legionów rzymskich nie zawsze do końca wiedzieli, jaki jest cel działań i nie rozumieli ruchów swojego dowódcy, byli lojalni wobec niego i nie mieli odwagi się sprzeciwić, ufali Scypionowi.

Co mnie jednak najbardziej urzekło w tej, jak i pierwszej części, to sposób, w jaki Santiago Posteguillo opisał przebieg poszczególnych bitew, oblężenie Tarentu i Nowej Kartaginy. Autor robi to tak, że aż chce się czytać i trudno się od powieści oderwać. Całą książkę czyta się niezwykle lekko i łatwo, nic czytelnikowi nie sprawia problemu, mimo tych blisko sześciuset stron. Strona za stroną przekładać będzie książkę nawet taka osoba, która starożytnością się nie interesuje i która jej nie lubi. Ja osobiście, szczególnie w drugiej połowie, wręcz nie mogłam się od niej oderwać, powieści historyczne to bez wątpienia, obok kryminałów, mój ulubiony gatunek i po tej książce lubię je jeszcze bardziej. Nie mówiąc już o tym, że w końcu, właśnie dzięki „Africanusowi” i Santiago Posteguillo polubiłam starożytność w historii. Nie jest to jednak tylko i wyłącznie książka o bitwach, ale przede wszystkim o codziennym życiu mieszkańców Rzymu, o tym, jak ważny był dla nich rozwój rzymskiej kultury, robią wrażenie opisy uczt, przyjęć, przedstawień teatralnych. Teatr był ważną częścią rozwoju kulturalnego, a wątek o Tytusie Makcjuszu dodatkowo ubarwia powieść.

Dużym ułatwieniem dla czytelników są dodatki na końcu książki, tak jak to było w pierwszej części. Można zajrzeć do słowniczka, nie znając znaczenia jakiegoś skomplikowanego słowa, można prześledzić mapy Rzymu jak i całej Europy epoki starożytnej, wspomóc się listą konsulów Wiecznego Miasta oraz drzewem genealogicznym dynastii Scypionów.

W tej powieści w zasadzie rozczarowało mnie tylko to, że po przeczytaniu pozostawiła mnie z masą pytań bez odpowiedzi. Kończy się bowiem w jeszcze bardziej interesującym momencie, niż pierwsza jej część. Dalsze dzieje tej historii będzie można jednak śledzić w „Legionach przeklętych”. Ciekawe, ile czasu będę musiała czekać na kolejne losy Publiusza Korneliusza Scypiona?

Podsumowując, ta książka jest niesamowita. Jest jeszcze lepsza od pierwszej części. Jeszcze bardziej wciąga. I do tego sprawiła, że mam ochotę ją wpisać na listę moich ulubionych powieści, bez dwóch zdań. Polecam z całego serca!

Zobacz również:


Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Esprit

11 komentarzy:

  1. Czekałam na recenzję tej książki - ja również czytałam pierwszą część i zastanawiałam się, czy kolejna będzie tak samo dobra. Bardzo się cieszę, że tak jest, na pewno przeczytam!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podobała mi się pierwsza część, więc chętnie sięgnę także po drugą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam część pierwszą, więc i po tę w odpowiednim czasie również sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawa recenzja, narobiłaś mi wielkiej ochoty na książkę. :) Koniecznie muszę zapoznać się z tą częścią, ponieważ już pierwsza mnie zachwyciła. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytałam pierwszej części, ale skoro obie książki wywołują tak pozytywne wrażenie to chyba się za nimi rozejrzę. Powieści historyczne lubię, ale te dotyczące starożytności jakoś zazwyczaj omijam. Czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cały czas jestem na etapie polowań na pierwszą część

    OdpowiedzUsuń
  7. No cóż, chyba będę musiała zabrać się w końcu za pierwszą część :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Africanusa. Syna konsula" i bardzo mi się podobała. Aż szkoda nie sięgnąć po jego kontynuację...

    OdpowiedzUsuń
  9. Będę musiała po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zazdroszczę Ci, że mogłaś już zapoznać się z drugą częścią Africanusa :)
    Ja już nie mogę doczekać się, kiedy wezmę ją w swoje ręce i będę mogła ją przeczytać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie znam tej pozycji ale czytam właśnie cykl rzymski "Orły imperium" więc ta tematyka jest mi bardzo bliska i z pewnością jej poszukam. Fajna recenzja .Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli