Rok w Poziomce


Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010
Liczba stron: 310
Ocena: 8/10
Odkąd tylko sięgam pamięcią, zawsze marzyłam o takim własnym skrawku świata. O miejscu, do którego codziennie wracałabym z pracy, w którym budziłabym się codziennie rano szczęśliwa, że budzę się w miejscu, które tylko i wyłącznie należy do mnie. Nieważne, czy byłaby to willa, niewielki domek czy kawalerka gdzieś w bloku, to jednak byłoby to miejsce od początku do końca urządzone przeze mnie, gdzie czułabym się bezpieczna, moje – po prostu. Zawsze o takim miejscu marzyłam. I szczerze mówiąc ciągle marzę. Mojego marzenia jak na razie nie udało mi się spełnić, jednak wierzę w to, że kiedyś się uda. 

To mnie właśnie do głębi połączyło z Ewą, główną bohaterką „Roku w Poziomce”. Sama nie mogłam uwierzyć, że czytając pierwsze strony, Ewa marzy dokładnie o tym, o czym marzę ja. O domku, najlepiej poza miastem i miejskim gwarem zatłoczonych ulic, domu, gdzie jest spokój, słychać śpiew ptaków, szum drzew i inne dźwięki natury, budzące nas co ranek. Pewnego dnia Ewa znalazła taki dom – dom pod lasem, który po raz pierwszy ujrzała w swoich marzeniach, nagle się zmaterializował. Jednak aby zarobić na jego kupno, co nie było łatwe, musi znaleźć pracę, bo który bank da kredyt komuś, kto nie ma stałych dochodów? Był pod ręką jednak Andrzej, Ewy przyjaciel, ale również mężczyzna, w którym od czasów studiów Ewa po kryjomu się podkochiwała… Andrzej z wydawnictwem, w którym nie miał kto pracować, więc gdy napatoczyła mu się Ewa, zaproponował jej układ – pożyczy jej pieniądze na dom pod warunkiem, że w ciągu trzech miesięcy Ewa wypromuje mu bestseller… Tylko skąd ten bestseller wziąć i zrobić z niego w tym czasie książkę, którą będą kupować wszyscy? Ewa jednak jest zdeterminowana i przystaje na układ. I tutaj właśnie wszystko się zaczyna…

Czy ja pisałam już kiedykolwiek, że uwielbiam książki Kasi Michalak? Nie? No to piszę teraz. Uwielbiam, chociaż miałam za sobą dopiero jedną jej powieść, „Poczekajkę”, no, teraz już dwie. Jednak od razu przy tego typu autorach się po prostu wie: to jest to. To jest coś, co mnie urzeknie do tego stopnia, że nie będę chciała wypuścić tej książki z rąk, która mnie zaczaruje. Połknęłam niemalże tę książkę, zrobiłabym to nawet w jeden dzień, gdyby mi czas pozwolił, bo jest po prostu niesamowita. Tylko co w niej jest takiego niesamowitego, tego Wam powiedzieć nie potrafię.

Bez wątpienia „Rok w Poziomce” jest powieścią dla kobiet, ale takich powieści mamy na rynku całą masę. Jedne są gorsze, inne lepsze, ale cóż takiego czyni je tymi lepszymi? Bez wątpienia klimat. Rodzinny, taki, który chciałoby się mieć również dla siebie. Marzenia, które spełniają się wtedy, gdy nie ma się już nadziei na ich spełnienie. Miłość, która ma tak niesamowitą siłę, w którą trudno uwierzyć. Dom, ten rodzinny dom, nie cztery ściany, ale rodzina i przyjaciele, w których gronie czujemy się bezpiecznie, nieważne gdzie się w danej chwili znajdujemy. To wszystko jest w „Roku w Poziomce” i to wszystko właśnie tak bardzo mnie urzekło. Ja wiem, że pełno tego w literaturze, pełno w powieściach typowo dla kobiet, ale uważam, że Katarzyna Michalak tak umiejętnie potrafi do tego podejść, opisać, jak mało kto. Ja wiem, że ta powieść to taka trochę sielanka, gdzie wszystkie marzenia się spełniają, pełna przypadkowych spotkań i zbiegów okoliczności, gdzie wszyscy są szczęśliwi, co w normalnym życiu zdarza się rzadko… ale czy na pewno? Być może wystarczy nam jedynie uwierzyć we własne szczęście, a szczęście znajdzie w końcu i nas samych? Ja po przeczytaniu tej książki jestem gotowa gorąco w to uwierzyć.

Co mi ta powieść dała? Przede wszystkim właśnie wiarę – we własne siły, w to, że można znaleźć szczęście nawet mieszkając w szopie, byle by tylko nasi bliscy byli obok nas. I że wszystko, co nas dotyczy, zależy tylko i wyłącznie od nas – to my musimy wziąć sprawy w swoje ręce. 

„Rok w Poziomce” jest niesamowitą książką. Książką, którą pochłania się w jedną niemalże chwilę, przygody Ewy wciągają do tego stopnia, że chce się czytać i czytać. I coś - za co Kasię Michalak i „Rok w Poziomce” polubiłam najbardziej – za wybuchy niepohamowanego śmiechu. Rzadko która książka jest w stanie doprowadzić do tego, że zaczynam się przy niej śmiać do łez i nie potrafię przestać – ta tego dokonała. Zadziwiające – niby zwykłe czytadło dla kobiet, sielankowa opowieść o miłości i marzeniach, a jednak po jej przeczytaniu mamy ochotę wyciągnąć własne wnioski i sprawić, żeby i nasze życie było lepsze. Jestem pod wrażeniem!

23 komentarze:

  1. Mam wrażenie, że jestem jedną z nielicznych osób, które twórczości pani Michalak nie znają, a ta seria wydaje mi się całkiem interesująca.

    OdpowiedzUsuń
  2. czytałam, uwielbiam, więcej nie napiszę ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo cóż więcej... nic, dodać, nic ująć :)

      Usuń
    2. Czytałam, niecierpię, więcej nie napiszę :)

      Usuń
    3. Gusta są różne, fajne jest to, że można poczytać naprawdę różne opinie o książkach, nie tylko same superlatywy. W mój gust Katarzyna Michalak trafiła, ale to nie oznacza, że musi trafić do każdego innego :D

      Usuń
  3. Muszę w końcu zapoznać się z twórczością pani Michalak, bo jej powieści zbierają praktycznie same pozytywne opinie, więc warto przekonać się o tym. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poznanie książek Michalak jest moim planem na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę, że miałaś okazję przeczytac 2 książki tej autorki, ja nadal czekam na swoją szansę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja ;)
    Książka jest super, bardzo ją lubię, tak jak całą serię owocową (no, może oprócz "Powrotu do Poziomki - ta lubię trochę mniej). Uwielbiam humor Autorki i jej styl. Chętnie zrobiłabym sobie taki mały maraton np. tydzień z książkami Katarzyny Michalak, by odświeżyć sobie, przypomnieć, przeżyć to jeszcze raz (czytałam wszystkie jej książki) ale... czasu nie ma :(

    Pozdrawiam Cię serdecznie ;)
    tulipanowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Humor autorki i ja nagle zaczęłam uwielbiać :) Z maratonem fajna sprawa, przynajmniej dobre samopoczucie zapewnione przez jakiś czas :)

      Usuń
  7. Tyle się naczytałam o książkach Kasi, że mam ochotę mieć wszystkie na półce. Począwszy od tej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też chciałabym mieć wszystkie na półce... niestety na razie fundusze na to nie pozwalają... szkoda :P

      Usuń
  8. O tej autorce już się tyle nasłuchałam i naczytałam, że w końcu nie wytrzymam i po jakąś jej książkę sięgnę. Ale jeszcze nie teraz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto, więc nie ma na co czekać :)

      Usuń
  9. Same pozytywne recenzje książek pani Michalak. Muszę w końcu jakąś przeczytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się ta recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  11. Hejka , ja nie o książce, tylko przeczytałam coś ciekawego, i pomyśłam o Tobie. Przeczytaj:)

    http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/1302/guillaume-musso-przyjezdza-do-polski

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za linka, mam na oku i nawet zgłosiłam chęć udziału :)

      Usuń
  12. Czytałam jedną część, ale średnio mi się podobała. Może czas dać jeszcze jedną szansę tej serii?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam książki tej autorki :D Dlatego gorąco zachęcam do czytania pozostałych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba mnie specjalnie zachęcać :)

      Usuń
  14. czytałam i niestety kompletnie mi się nie spodobała, zbyt przesłodzona, ledwie dobrnęłam do końca :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli