Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Autor: Stieg Larsson
Wyd. Czarna Owca, Warszawa 2009
Liczba stron: 634
Ocena: 7/10
Słynna saga Millenium Stiega Larssona zrobiła furorę na całym świecie. Kto bowiem nie słyszał o tej książce albo o słynnym filmie pod trochę innym tytułem: „Dziewczyna z tatuażem”? Nie ma chyba takiej osoby. U mnie znowu książka wyprzedziła film, za co jestem wdzięczna losowi, bo nie lubię czytać o tym, o czym wcześniej już oglądałam, lubię mieć własne wyobrażenie bohaterów, ewentualnie dopiero potem skonfrontować je z ekranizacją. Jednocześnie byłam bardzo ciekawa, czym cała ta trylogia zdobyła taką popularność. Trochę sceptycznie do takich powieści podchodzę i tak było i tym razem.

Henrik Vanger, osiemdziesięciodwuletni senior rodu, od blisko czterdziestu lat dostaje w swoje urodziny ramkę z zasuszonym kwiatem. Bardzo często jest to kwiat rzadkiego gatunku. Wszystko byłoby jasne gdyby nie to, że takie prezenty Henrik dostawał tylko i wyłącznie od swojej siostrzenicy. Jednak Hariet 36 lat temu zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. Uznano ją za zmarłą, jednak policji nigdy nie udało się znaleźć jej ciała. Kto więc wysyła mu te prezenty? Czy jest to ktoś z jego wrogów? Henrik nigdy nie zapomniał o tajemniczym zaginięciu Hariet i wyjaśnienie tej zagadki stało się z czasem jego życiowym hobby.
Mikael Blomkvist, dziennikarz i wydawca magazynu Millenium, dostaje pewnego dnia od Vangera propozycję – oficjalnie chce, aby Mikael napisał jego biografię, nieoficjalnie jednak ma pogrzebać w przeszłości rodziny i spróbować rozwikłać zagadkę sprzed blisko 40 lat. Do pomocy wkrótce dostaje młodą dziewczynę, Lisbeth Salander, która, jak się okazuje, jest nieocenionym researcherem, genialnie potrafi znaleźć każdą informację o kimkolwiek.

Powiem szczerze, że książka trochę na początku mi się dłużyła. Z każdą kolejną przeczytaną stroną zastanawiałam się, kiedy w końcu zacznie się coś dziać i nie spodziewałam się, że przeczytam z takim przekonaniem tych stron prawie 200. Zaintrygowała mnie jednak od początku postać Lisbeth. Kompletnie się nie spodziewałam takiej bohaterki, przedtem miałam o niej zupełnie inne wyobrażenie, okazało się jednak, że zdobyła moją bezgraniczną sympatię niemalże od początku, co mnie zaskoczyło. Moim zdaniem Stieg Larsson miał znakomity pomysł na nietuzinkową bohaterkę, która zwraca uwagę, nie jest zwykłą kobietą, a nawet odbiega od tego wzorca bardzo. Polubiłam ją, w odróżnieniu od Mikaela, który wydał mi się w całej powieści trochę bezbarwny i miałam do niego całkiem obojętne uczucia. Główną bohaterką tej książki stała się dla mnie niewątpliwie Lisbeth Salander.

Ostatnio mam ogromną ochotę na czytanie różnorakich kryminałów i większą uwagę zwracam na te, napisane przez skandynawskich autorów. Bez wątpienia jest to mój ulubiony gatunek. Na powieści Larssona również się nie zawiodłam. Intryguje już sam wstęp, co prawda potem się robi trochę nudno, ale w końcu akcja rozwija się do tego stopnia, że chce się wreszcie czytać dalej. Głównie za sprawą Lisbeth właśnie. Kryminał skonstruowany jak najbardziej poprawnie, nie jesteśmy w stanie domyśleć się zakończenia, co prawda niektóre sprawy są do przewidzenia, jednak książka i tak Was zaskoczy na sam koniec. Być może to właśnie druga połowa książki podobała mi się bardziej, więcej się dzieje, akcja zaskakuje. Nic się jednak nie ma prawa równać z zakończeniem. I mimo tych 600 stron książkę przeczytałam bardzo szybko tylko dlatego, że mimo że to niby zwykły kryminał, mimo że trochę się dłuży – nie mogłam się od niej oderwać. Dla mnie trochę dziwne, byłam jednak tak ciekawa rozwiązania, że nie mogłam przestać czytać. Powieść nie kończy się jednoznacznie – po przeczytaniu ostatniej strony powstaje nurtujące nas pytanie, na które poznamy odpowiedź pewnie w drugiej części. Już nie mogę się jej doczekać.

Książka odniosła popularność na całym świecie i myślę, że na to zasłużyła. Jest dowodem tego, że Skandynawowie naprawdę mają niecodzienne pomysły i potrafią zainteresować potencjalnego czytelnika. Do tego mamy tutaj tajemnice  wielkiej familii, nierozwiązane zagadki z przeszłości i mroczne sekrety, a do tego walkę o wpływy i władzę – czego może chcieć więcej miłośnik thrillerów i kryminałów?

Baza recenzji Syndykatu ZwB

26 komentarzy:

  1. Cała trylogia stoi na mojej półce i czeka aż w końcu łaskawie po nią sięgnę. Przydałoby mi się to zrobić w końcu, bo wstyd nie znać twórczości Larssona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wcale się nie dziwię, że książka przypadła Ci do gustu. Bardzo jestem ciekawa recenzji kolejnej bo osobiście miałam z nią pewne problemy... Jeszcze wiele przed Tobą, miłego czytania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa drugiej części, bo słyszałam, że jest znacznie lepsza od pierwszej :)

      Usuń
    2. Ode mnie możesz usłyszeć coś bardzo odmiennego ale nie uprzedzajmy faktów, zobaczymy jakie będą Twoje wrażenia ;-)

      Usuń
    3. Tym bardziej jestem ciekawa :P

      Usuń
  3. Jeszcze nie miałam przyjemności spotkania z tą trylogią, ale po tylu pochlebnych recenzjach jestem zdeterminowana zmienić ten stan ;) Muszę w końcu zacząć czytać kryminały.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jednym słowem mówiąc - klasyk, którego każdy wielbiciel kryminałów powinien przeczytać :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę koniecznie przeczytać! Do tej pory, ze szwedzkich, poznałam tylko kryminały Camilli Lackberg.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już mam za sobą całą trylogię i muszę stwierdzić, że następne części są od tej mimo wszystko lepsze (szczególnie druga). Ciekawe jak spodobają się Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Książkę przeczytałam już dość długi czas temu, jednak moje refleksje były bardzo podobne. Jeden znacząco różniący nas element to postać Mikaela, którą ja akurat polubiłam za opanowanie, rozwagę i ogólne "zrównoważenie". Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do siebie. Każdą osobę zainteresowaną tematyką czytelnictwa zapraszam także do obserwacji. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, już nie mogę doczekać się aż sięgnę po tę książkę - właśnie na nią czekam, ale coś listonosz się obija... Będę przygotowana na połowę nudy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niekoniecznie nudy, po prostu akcja jest trochę wolna, ale warto przez to przebrnąć, dalsza część Ci to wynagrodzi :D

      Usuń
  9. Lisbeth Salander jest jedną z moich ulubionych bohaterek. Niesamowita dziewczyna! :)
    Pierwszy tom trylogii przeczytałam jednym tchem. Również jestem ciekawa, jak spodobają Ci się pozostałe tomy.

    OdpowiedzUsuń
  10. w swoim czasie może po nią sięgnę, jeśli wpadnie mi w ręce, ale póki co jakoś specjalnie nie będę się za nią rozglądać

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu zrobiłam rezerwację w bibliotece na tę trylogię, mam nadzieje, że niedługo przekonam sie na własnej skórze o fenomenie Larssona ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w planach całą trylogię ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Niestety ale książka mnie nie zachwyciła, następne części już sobie darowałam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Niby nie moje klimaty, ale ta trylogia niesamowicie mnie intryguje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam skandynawskie kryminały a trylogię Larssona posiadam. Czeka ona na odpowiedni moment:))
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem już po dwóch książkach w serii, została ostatnia. Pierwsza - świetna, druga...nieco mniej, ale wciąż trzyma poziom :) Dla kogoś, kto chcę dopiero zapoznać się z gatunkiem, Larsson jest idealnym wyborem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, chociaż ja początkująca w gatunku na pewno nie jestem :P :)

      Usuń
  17. czytałam i już rozglądam się za drugą częścią, Lisbeth Salander jak dla mnie jest niesamowitą bohaterką :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam Larssona i cała trylogię, od kilku lat niezmiernie żałuję, że autor nic już niestety nie napiszę.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli