Jest takie miejsce...

Autor: Wojciech Zawioła
Wydawnictwo G+J, Warszawa 2011
Liczba stron: 231
Ocena: 8/10
„Jest takie miejsce w Warszawie, które szczególnie sobie upodobałem. To ławeczka między Agrykolą a Łazienkami. Siadam na niej czasem i patrząc na górujący nade mną Zamek Ujazdowski, zatapiam się w myślach. Układam sobie w głowie przyszłość, przywołuję przeszłość i myślę o teraźniejszości.” 

Wojtek właśnie tam po raz pierwszy spotkał Basię i Henryka. Z zamiarem pomocy starszemu małżeństwu przysiadł się do nich i zaczął rozmawiać. I to właśnie wtedy Barbara, osiemdziesięcioparoletnia już kobieta, zaczęła swoją opowieść. Niby Wojtek był zupełnie wtedy przypadkowo poznaną osobą, ale zdobył jej zaufanie na tyle, by mogła się z nim podzielić historią swojego życia.
Siedemnastoletnia wtedy Basia, tuż po wybuchu wojny, poznała Henryka. To wtedy spędziła z nim najpiękniejsze chwile swojego życia. Jednak tuż po wybuchu powstania warszawskiego Henryk znika, młodzi tracą ze sobą kontakt. Basia jednak nie zapomina o nim i po wojnie zaczyna poszukiwania. Jednak Henryk nie daje żadnego znaku życia, ślady prowadzące na jego trop są znikome… Tak właśnie zaczyna się historia Barbary, opowiedziana Wojtkowi.

Tłem do opowieści Basi są wydarzenia, które miały miejsce podczas drugiej wojny światowej, głównie wybuch powstania warszawskiego. Ale nie tylko. Ponieważ cała opowieść dzieje się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, aż do czasów współczesnych, możemy śledzić w międzyczasie całą najnowszą historię Polski XX wieku. Jednak nie to jest w tej książce najważniejsze. Najważniejsza jest tu bez wątpienia miłość dwojga ludzi. Ludzi, których rozłączyła wojna i którzy spotkali się znowu po wielu, wielu latach. Historia pani Barbary przeplatana jest jednak narracją Wojtka, co dużo do tej książki wnosi, zwłaszcza na samym końcu, jednak to właśnie na opowieści Basi czekałam z niecierpliwością. Na piękną, ponadczasową historię, pełną emocji, uczuć, pozytywnych wydarzeń, ale również pełną smutku, cierpienia, niebezpieczeństw wynikających z wojny i tuż po niej.

Zadziwiające jest również to, jak pięknie została tutaj pokazana przyjaźń, która wywiązała się między Basią i Henrykiem (chociaż w główniej mierze właśnie Basią) a Wojtkiem, przyjaźń miedzy ludźmi starszymi, prawie już u kresu swojego życia a młodym człowiekiem, który czasy wojny zna jedynie z opowieści, książek i telewizji, z mężczyzną z innego już, młodego pokolenia. Wojtek bowiem bardzo chętnie wraca do pani Barbary, nie tylko po to, aby napić się kawy i zasmakować pysznej szarlotki, ale głównie dlatego, że im bliżej końca opowieści, tym bardziej jest ciekaw, jak ona się skończyła. Barbara bowiem w nadzwyczajny sposób potrafi stopniować napięcie, wie kiedy przerwać opowieść, by wrócić do niej następnym razem. Więc co tu się dziwić Wojtkowi?

Miałam tę książkę na oku już od dłuższego czasu. Tak się bowiem składa, że historie, których tłem jest druga wojna światowa, upodobałam sobie od dawna. I powiem szczerze, że na tej książce absolutnie się nie zawiodłam. Historia życia Barbary, począwszy od wybuchu wojny, po czasy teraźniejsze tak wzrusza, że nie można się od niej oderwać. Muszę przyznać, że powieści, których tłem jest druga wojna światowa i wydarzenia z nią związane, zawsze na wyjątkowo długo zapadają mi w pamięć. Na pewno tak też będzie z tą książką. Bo jest to książka o czymś pięknym, co spotkało dwójkę ludzi, ale nie brakuje w niej smutku i cierpienia. A ja takie książki cenię tym bardziej.

Wojciech Zawioła jest dziennikarzem sportowym, jego nazwisko kilka razy już obiło mi się o uszy. Nie sądziłam jednak, że ktoś taki jest w stanie napisać książkę, która tak mnie wciągnie i do której chciałabym kiedyś wrócić. Ale moją sympatię zdobył czymś jeszcze: ławeczką między Agrykolą a Parkiem Łazienkowskim. Był czas, że przez jakiś okres mieszkałam w pobliżu tego miejsca, miejsca, z którego można podziwiać górujący nad nami Zamek Ujazdowski. Więc może nie samą ławkę, ale miejsce znam bardzo dobrze i mam do niego ogromny sentyment. A książkę polecam wszystkim.

14 komentarzy:

  1. Książkę już przeczytałam jakiś czas temu i również zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie:)
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam rok temu, we wrześniowe popołudnie. Czytając wzruszyłam się wielokrotnie, poruszały mnie losy nie tylko Basi, ale jej przyjaciółki. Książka jest tym bardziej godna polecenia, że jest historią prawdziwą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej książce i muszę przyznać, że jestem nią zainteresowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie do jej przeczytania

    OdpowiedzUsuń
  5. pierwsze słyszę o tej książce, a widzę, że warto bliżej jej się przyjrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka tej książki od początku bardzo mi się podoba, ale sama książka już mnie tak nie nęci...:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To zdecydowanie moje klimaty i chętnie sięgnę po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam o tej książce i od razu zapałałam chęcią przeczytania jej. Fabuła wydaje się interesująca. Chętnie zasiadłabym z tą książką w fotelu w jesienne wieczory..

    OdpowiedzUsuń
  9. niestety nie - druga wojna światowa - nie takie historie sprawiają, że odczuwam je psychicznie - niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Może kiedyś po nią sięgnę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczna okładka...Może przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O kurcze, aż nabrałam ochoty na tę książkę! Dzięki Ci za te recenzję! :)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli