Agatha Raisin i wredny weterynarz

Autor: M. C. Beaton
Wyd. Edipresse Polska, Warszawa 2012
Liczba stron: 231
Ocena: 7/10
Co dwa tygodnie w kioskach od niedawna można kupić nową serię kryminalną wydawaną przed Edipresse Polska, z Agathą Raisin w roli głównej. Co prawda w tej chwili można już dostać któryś z kolei tom jej przygód, mnie jednak udało się właśnie przeczytać drugi z nich. Dalsze stoją jednak na półce i czekają na swoją kolej, więc na pewno co jakiś czas będziecie poznawać opinie o tej serii na moim blogu.

Tym razem Agatha zmierzy się z mordercą weterynarza, który dopiero co otworzył swój gabinet w małej wiosce Carsely, której to mieszkanką jest główna bohaterka. A raczej przyjdzie jej szukać osoby, która przyczyniła się do jego śmierci, bowiem tuż po rozpoczęciu praktyki, weterynarz umiera w niefortunnym wypadku. Agatha węszy jednak podstęp i morderstwo. Okazuje się bowiem, że mężczyzna był kobieciarzem, a od osób, które nie oparły się jego wdziękom, wyciągał pieniądze. Mało by brakowało, a Agatha również stałaby się jego ofiarą, chcąc zapomnieć o odgrywającym niedostępnego panu Laceyu. Która mieszkanka Carsely oparłaby się bowiem wdziękom przystojnego i szarmanckiego weterynarza? Wygląda na to, że żadna – w poczekalni weterynaryjnej były zawsze tłumy pań. Jednak nieuczciwy mężczyzna pada trupem, a sprawą nieoczekiwanie zaczyna interesować się również sąsiad, pan Lacey. Oboje więc zaczynają węszyć i szukać prawdy.

Mimo że nie jest to wielka literatura, Agatha Raisin zdobyła moją sympatię. Już w pierwszym tomie wywarła na mnie dość pozytywne wrażenie, tutaj jednak już ją naprawdę polubiłam. Fakt, jest trochę ciekawska, trochę wścibska, ale uśmiech na mojej twarzy wywarło przede wszystkim jej uganianie się za sąsiadem, Jamesem Laceyem, tak, jakby sama Agatha była wciąż nastolatką. Chociaż te czasy ma już dawno za sobą, w końcu jest pięćdziesięcioletnią kobietą. Jest jednak w tym coś zabawnego, zarówno w chęci uwiedzenia sąsiada, jak i jej zachowaniu w stosunku do innych mieszkańców Carsely i chęci dosięgnięcia prawdy odnośnie morderstwa. Za nic ma prośby policji, aby przestać się wtrącać, co w końcu doprowadzi do tego, że weterynarz nie będzie jedynym trupem.

Druga część nawet bardziej podobała mi się od pierwszej. Ot, taka lekka detektywistyczno-obyczajowa opowiastka, idealna do tego, aby się odprężyć i nie zaprzątać głowy poważniejszymi problemami. Doskonała na odstresowanie się, czego ostatnio dość często potrzebuję. Poza tym książkę czyta się szybko, jest poręczna, w kieszonkowym formacie, zawiera niewiele stron, taka odskocznia na jeden dzień, albo może i wieczór, z kocem na kanapie, z kubkiem kakao w pobliżu.

Polecam tę serię, bo mi się naprawdę spodobała, a cena każdego tomu jest dość przystępna. Kolejne tomy natomiast dostępne są co drugi tydzień prawie w każdym lepszym kiosku. Jeśli ktoś lubi kryminały, ale napisane z przymrużeniem oka, z humorem, takie raczej powieści detektywistyczne, to książka na pewno wywrze na takim czytelniku pozytywne wrażenie.

Zobacz również:


8 komentarzy:

  1. nie czytałam poprzednich części i w sumie jakoś nie ciągnie mnie do tej serii, nie wiem, może kiedyś to nadrobię ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię tę serię i na bieżąco śledzę dalsze losy Agathy Raisin :)

    Pozdrawiam!

    P.S. Widzę w Twoim poście lekką inspirację naszymi recenzjami Serii kryminałów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A powiem Ci szczerze, że nie zagłębiam się w Twoje recenzje, żeby się właśnie nie powtarzać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem pierwszy raz na Twoim blogu i zgodnie z komunikatem, który zamieściłaś poniżej, zostawiam ślad:) Nie jestem fanką kryminałów, a do książek z kiosku mam mieszane uczucia. Chociaż jak widać, można się też natknąć na dobrą literaturę w takim miejscu. Agathą Raisin pozostaje dla mnie jeszcze nieodkryta, ale nie wykluczam, że kiedyś sięgnę po jakąś jej powieść.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo zachęcającej recenzji, w ogóle mnie nie ciągnie do tej serii. Dlatego po prostu ją sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Recenzja brzmi zachęcająco...:)

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli