Skrzydła nad Delft


Autor: Aubrey Flegg
Wydawnictwo Esprit, 2012
Liczba stron: 254
Po powieści historyczne sięgam chętnie i bardzo często, więc „Skrzydła nad Delft” nie wpadły w moje ręce przypadkiem. Od dnia premiery miałam tę książkę na oku i czekałam, aż sama będę miała okazję wziąć ją do ręki i zacząć czytać. Bo bez wątpienia książka zwraca na siebie uwagę, przede wszystkim dzięki okładce. Piękna, klimatyczna, zapowiadająca dobrą powieść. Ale czy tak jest w istocie?

„Skrzydła nad Delft” powstały już dosyć dawno temu. Jednak dopiero teraz książka po raz pierwszy została wydana w Polsce. Wcześniej zdobyła już prestiżowe nagrody w Irlandii, niemalże od razu trafiła na szczyty irlandzkich list bestsellerów. 

Holandia, 1654 rok. Bohaterką „Skrzydeł nad Delft” jest Louise Eeden, córka znanego projektanta porcelany. Jej ojciec, chcąc połączyć swoje siły z największym producentem ceramiki w Delft, oczekuje od swojej córki tego, że przyjmie zaręczyny Reyniera DeVriesa i tym samym firmy obu ojców będą mogły stać się jedną, wielką wytwórnią porcelany. W tym właśnie celu Louise pewnego dnia zjawia się u Haitinka, malarza, któremu zlecone zostaje zadanie wykonania jej portretu. Haitink zatrudnia w swojej pracowni również pomocnika, Pietera, który marzy o tym, aby stać się, tak jak mistrz, sławnym i szanowanym malarzem. I mimo tego, że przyszłość Louise jest już niemalże przesądzona, dziewczyna zaprzyjaźnia się z Pieterem, przyjaźń ta przeradza się wkrótce w coś więcej. Jednak Pieter zdaje sobie sprawę, co czeka Louise, wie, jakie plotki krążą w mieście na temat jej przyszłego małżeństwa. Do tego Pietera i Louise dzieli niemalże wszystko, łącznie z wyznaniem – czy los da im szansę na bycie razem?

Książka od początku przyciąga uwagę nie tylko okładką, wspomnianą wyżej, ale całym wydaniem. Piękne ilustracje, ale na tyle subtelne, że nie ingerują w naszą wyobraźnię, dają nam niejakie pojęcie sytuacji, jaka panowała w Holandii w drugiej połowie XVII wieku. Książka jest naprawdę pięknie wydana. Jednak gdy już się weźmie powieść do ręki i zacznie czytać, szybko dochodzimy do wniosku, że plusem jest nie tylko okładka, ale również treść. Intrygująca fabuła, pozwalająca przenieść nam się do Holandii XVII wieku, poznać sytuację polityczną i religijną tam panującą, trzyma w napięciu, ciekawi czytelnika, który z trudem jest w stanie się oderwać od tej książki. Mnie zachwycił głównie jej klimat. Klimat i bohaterowie, którzy są równie interesujący.

Religia dzieli jednak nie tylko mieszkańców miasteczka Delft, dotyczy bezpośrednio głównych bohaterów. Inne wyznanie, pochodzenie, posiadanie majątku a tym samym miejsce na drabinie społecznej – niby wszystko jest przeciwne temu, aby Louise i Pieter mieli się ku sobie. Jednak jak się okazuje dla żadnego z tych obojga nie jest to na tyle ważne, aby zapomnieć o przyjaźni i miłości.

„Skrzydła nad Delft” są ponadto pierwszą częścią trylogii o Louise. Z jednej strony, gdy dotarła do mnie ta informacja i gdy przeczytałam książkę – ucieszyłam się, że będę być może miała okazję poznać dalsze losy bohaterów tej powieści. Z drugiej jednak jestem pewna, że nie stanie się to szybko, a szkoda. Powiem szczerze, że rozczarowuje trochę fakt, że powieści w Polsce są wydawane czasem z takim opóźnieniem… Nie mówiąc już o kolejnych częściach napisanej już historii… Ciekawa jestem, ile przyjdzie mi czekać na kolejną część i czy w ogóle się doczekam, bo i takie sytuacje się zdarzają – wychodzi jeden tom, a o pozostałych cisza… Mam nadzieję, że z tą książką tak nie będzie. A poza tym zawsze istnieje możliwość przeczytania kontynuacji w oryginale – zdecydowanie szybciej. 

Jednak wracając do tematu – książkę mogę polecić z czystym sumieniem, nie tylko miłośnikom powieści historycznych, ale głównie czytelnikom, którzy pragną poczuć wyjątkowy, niepowtarzalny, inny klimat. Mimo tych niewielu stron książka naprawdę jest w stanie oczarować i zapaść w pamięć. Polecam!


Za książkę i możliwość jej przeczytania dziękuję Wydawnictwu Esprit

20 komentarzy:

  1. Czytam kolejną pochlebną recenzje:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i książka bardzo mi się podobała. Oczywiście zakończenie mnie oszołomiło i z niecierpliwością czekam na kolejną część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem ciekawa, jak autor z tego wybrnie :)

      Usuń
  3. nie jestem miłośniczką książek historycznych - tym razem niestety nie dla mnie powieść :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Niby nie przepadam za powieściami historycznymi, ale może się skuszę:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczna okładka, opis również ciekawy. Z chęcią po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jedna z moich ulubionych książek :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. mam w planach i liczę na to, że szybko dane mi będzie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam pojęcia, że jest to pierwsza część większego cyklu. Z książką na pewno się zapoznam, uwielbiam tego typu powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawa książka, którą również polecam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślałam, że te wszystkie pozytywne recenzje "Skrzydeł nad Delft" to sprawny marketing, tymczasem po przeczytaniu sama padłam ofiarą głębokiego zauroczenia, także reklama chyba nie wchodzi w grę;)
    Bardzo przyjemna lektura, naprawdę warta polecenia.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Skrzydła nad Delft" to dość dobra książka. Zakończenie niesamowicie zaskakujące. Koniecznie muszę przeczytać pozostałe części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie rzeczywiście zaskakujące, ciekawe co autor wymyślił w dalszych częściach na usprawiedliwienie :)

      Usuń
  12. Jak widzę, książka bardzo popularna. :) Czytam kolejną dobrą opinię i chętnie przeczytam tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam i jestem oczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  14. Najbardziej ciekawi mnie to, jak autor kontynuuje tę serię, bo zakończenie pierwszej części bardzo mnie zaskoczyło. Swoją drogą uważam, że książka to nie arcydzieło i trochę mi brakowało tego "czegoś", ale i tak jest to przyjemna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  15. Natknęłam się już na wiele pozytywnych opinii na temat tej książki. Muszę chyba sięgnąć po nią i przekonać się na własnej skórze. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Już przeczytałam tyle dobrych recenzji na temat tej książki, że muszę ją przeczytać :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dość głośno o niej ostatnio. Kusi mnie i kusi, jednak nie ma jej jeszcze w bibliotece

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli