Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki

Autor: Mario Vargas Llosa
Wydawnictwo Znak, Kraków 2011
Liczba stron: 336
Nie wiem dlaczego, ale przez długi czas omijałam Maria Vargas Llosę szerokim łukiem. Byłam pewna, że jego książki nie przypadną mi do gustu, że jego styl mi się nie spodoba – nie czytając nawet ani jednej jego książki! Nie mam pojęcia, skąd te uprzedzenia, ale w końcu zdecydowałam się sięgnąć po jedną z powieści – w końcu ktoś, kto dostał literacką nagrodę Nobla, i to dość niedawno, bo w 2010 roku, musiał chyba czymś na nią zasłużyć, prawda? I takim oto sposobem trafiła w moje ręce książka pt. „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki”. Moja pierwsza książka tegoż oto autora i powiem szczerze, byłam bardzo ciekawa, jakie będą moje wrażenia po przeczytaniu tej lektury.

Akcja powieści rozpoczyna się w Peru, podczas letnich wakacji, gdzie na balu mambo piętnastoletni Ricardo zakochuje się w tajemniczej Chilijeczce. W zasadzie nic o niej nie wie, skąd naprawdę pochodzi i gdzie się wychowała, ale zauroczony jej urodą, kilka razy prosi ją, aby została jego dziewczyną. Nie otrzymuje jednak jednoznacznej odpowiedzi. Lato mija, a Chilijka i Ricardo tracą kontakt. Bohater kończy szkołę i od dawna zauroczony Paryżem, wyjeżdża na stałe do Europy. I nagle właśnie w stolicy Francji spotyka… swoją dawną miłość. Miłość, która mimo tak długiej rozłąki trwa i trwa – przynajmniej ze strony Ricarda. Nawet nie zdaje sobie sprawy wtedy, że niegrzeczna dziewczynka – bo tak właśnie nazywa ją Ricardo – będzie go zwodzić przez kolejne 50 lat jego życia. Co z tego wyniknie? Sami musicie się przekonać.

Książka od pierwszych niemalże stron przypomniała mi inną, ale jakże znaną historię o miłości, która wyszła spod pióra Gabriela Garcii Marqueza. Bo jest to bez wątpienia historia o miłości – o tej, która mimo upływu czasu trwa nadal. Miłość, która potrafi do tego stopnia zawładnąć naszym życiem, że nie jesteśmy w stanie myśleć o niczym innym, miłość, która nadaje sens naszemu życiu, a jednocześnie nam go odbiera. Ale miłość Ricarda do niegrzecznej dziewczynki jest również miłością toksyczną, obsesyjną do tego stopnia, że jest poświęcić dla niej wszystko. A jej szelmostwa doprowadzają go nieczęsto do szaleństwa. Bo niegrzeczna dziewczynka jest bez wątpienia kobietą zdolną do wszystkiego. W życiu Ricarda pojawia się i znika przez kolejne pół wieku, nierzadko miesza go z błotem, pokazuje mu, że właściwie nic dla niej nie znaczy, nazywa go biednym chudopachołkiem.. Oboje w międzyczasie próbują ułożyć sobie życie z innymi osobami zdając sobie tak naprawdę sprawę z tego, że z nikim innym nie są w stanie stworzyć prawdziwego uczucia, że potrzebują siebie nawzajem.

Wielu pisało o miłości, ale uważam, że Mario Vargas Llosa zrobił to wyjątkowo. Do tej pory myślałam, że nic nie pobije przeczytanej przeze mnie dość niedawno książki Marqueza „Miłość w czasach zarazy”, aż tu nagle uważam, że ta jest jeszcze lepsza. Do tego czyta się ją błyskawicznie, napisana jest prostym, łatwym do zrozumienia językiem. Może nie każdy będzie w stanie polubić specyficzny styl Llosy, ale całość czyta się niezmiernie szybko i przyjemnie. Do tego mamy nie tylko miłość, która co prawda jest w tej książce najważniejsza, również możemy śledzić sytuację polityczną, jaka panowała w Peru w drugiej połowie dwudziestego wieku, rewolucję, która tam wybuchła, obserwujemy Paryż i Europę, kulturę hippisowską w Londynie, Tokio. Poznajemy innych bohaterów, przyjaciół Ricarda, bardzo często ludzi o ciekawych, barwnych charakterach, którzy praktycznie od razu na wstępie zdobywają naszą sympatię (czasem nawet w przeciwieństwie do głównego bohatera…)

Cóż, Mario Vargas Llosa bez wątpienia zrobił na mnie wrażenie, czego się zupełnie po nim nie spodziewałam. Jestem zaskoczona i teraz tym bardziej nie rozumiem, dlaczego omijałam go do tej pory z daleka. Nie wiem, jak inne jego książki (może będę miała okazję się niedługo przekonać), ale „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” mogę polecić bez zastanowienia.

12 komentarzy:

  1. może dam jej szansę :)
    zobaczymy :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę ,że Ci również przypadła do gustu:) Recenzja mi się bardzo podoba.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No proszę. Sama mam podobne obawy co do tego autora :) Muszę zmierzyć się wreszcie z książkami Mario Vargas Llosa i być może mnie również zaskoczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innych jego książek nie znam, ale tę polecam :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię Llosę a tej książki jeszcze nie miałam okazji poznać. Widzę po recenzji, że koniecznie trzeba będzie to zmienić:))

    OdpowiedzUsuń
  5. o fantastyczny blog - pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze się zastanowię. Ostatnio bardzo dużo słyszałam o tej pozycji, ale także o autorze :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też jeszcze nie czytałam żadnej książki autora. Jak widzę nie ma się czego bać i trzeba czym prędzej coś wypożyczyć z biblioteki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam na razie tę książkę, innych nie czytałam :)

      Usuń
  8. ja jeszcze się nie przekonałam do tego autora i obawiam się, że się nie przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się nie mogłam przekonać i właściwie trudno powiedzieć po jednej książce, że się przekonałam. Ale ta książka bardzo pozytywne wrażenie na mnie zrobiła :)

      Usuń
  9. mnie bardzo ta książka się podobała, denerwowały mnie tylko te zdrobnienia.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2014 Marchewkowe Myśli