Świętokradcy

Autor: William Ryan
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2010
Liczba stron: 368
Wystarczyło jedno spojrzenie na okładkę i wiedziałam, że ta książka mnie zainteresuje. Moskwa, rok 1936. Dwudziestolecie międzywojenne. Rosja. Stalin. Czegóż może chcieć więcej miłośniczka historii, zainteresowana Rosją od dawna – do tego stopnia, że zaczęłam szukać tej Rosji również w książkach. Czy spodziewałam się czegoś konkretnego? Nie, raczej odniosłam się do niej sceptycznie, jednak wiedziałam, że mi się spodoba.

Już sam fakt, że akcja dzieje się w Moskwie w latach trzydziestych zachęcił mnie do przeczytania powieści Williama Ryana. A do tego jeszcze kryminał – gatunek, który uwielbiam – czegóż chcieć więcej? Kapitan Korolew, który jest głównym bohaterem książki, dostaje od przełożonego zadanie rozwiązania zagadki morderstwa, której ofiarą jest młoda dziewczyna, brutalnie skatowana i zamordowana. Jej zwłoki zostają odnalezione w dawnej cerkwi. Parę dni później ciało podobnie zmasakrowanego moskiewskiego bandyty zostają znalezione na pobliskim stadionie piłki nożnej. Kapitanowi Korolewowi udaje się wpaść na trop zabitej kobiety, odkrywa, że była ona zakonnicą z USA, a cała sprawa nagle nabiera charakteru politycznego, gdy przypadkiem wychodzi na jaw, że są w nią zamieszane władze NKWD. Korolew w jednej chwili staje więc przed wyborem – prawda albo własne życie.

Nie miałam wątpliwości co do tego, że ta książka mi się spodoba i nie myliłam się. Dzięki Ryanowi możemy choć trochę przybliżyć się do sytuacji w Rosji w latach trzydziestych ubiegłego wieku, tuż przed drugą wojną światową. Ryan stworzył bardzo dobrą powieść kryminalną, która rozgrywa się na tle sytuacji politycznej, panującej w tym okresie w Moskwie, pod banderą stalinizmu i władzy NKWD. A życie w tamtych czasach na pewno nie było proste, nawet dla zagorzałego Rosjanina, popierającego Partię – bo wystarczyło jedno nieodpowiednie słowo przeciwko Stalinowi, Partii czy Rosji, a zwykły szary człowiek mógł skończyć życie nawet nie wiadomo kiedy i dlaczego. Korolew w powieści również nie jest wyjątkiem w tym wypadku – niejednokrotnie musi uważać, na to co i do kogo mówi i ufać tak naprawdę tylko sobie. Bo nigdy nie wiadomo, czy sąsiad i przyjaciel, który do tej pory mieszkał za ścianą, w jednej chwili nie okaże się wrogiem.

Korolew jest oficerem milicji, czterdziestodwuletnim samotnym rozwodnikiem, ale jest bez wątpienia bohaterem, który da się lubić, człowiekiem, którego nie opuszcza dobry humor nawet w mało sprzyjającej do żartów sytuacji. Jest też dobrym śledczym, który zawsze doprowadza swoje sprawy do końca – i morderstwo młodej kobiety oraz moskiewskiego bandyty nie jest wyjątkiem. Zyskał moją sympatię od razu i cieszę się, że „Świętokradcy” to pierwsza, ale nie ostatnia powieść Ryana z tą postacią w roli głównej. Cieszy mnie sama myśl, że jeszcze się z nim spotkam przy następnej książce tego autora. Bo „Świętokradcy” jest pierwszą powieścią z cyklu o kapitanie Aleksieju Korolewie.

Tym, którzy uwielbiają kryminały, tej książki nie trzeba polecać – prawdopodobnie sami po nią sięgną. Jest napisana bardzo realistycznym językiem, czyta się ją szybko, nawet nie zauważając upływających stron. Ale ja polecam ją również tym, którzy szukają choć odrobiny historii Rosji w literaturze, są ciekawi sytuacji, jaka tam panowała w tym czasie – bez wątpienia tacy czytelnicy również znajdą w „Świętokradcach” coś dla siebie. Polecam serdecznie!


Baza recenzji Syndykatu ZwB

16 komentarzy:

  1. Z histroii właśnie najbardziej mnie interesuje wiek XX, a dodatkowo uwielbiam kryminały, więc książka musi mi się spodobać :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. książka czeka na swoją kolej na mojej półce :)
    więc zapewne przeczytam :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. z chęcią przeczytam :) lubię kryminały więc nie mogę jej przepuścić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba muszę się za nią rozejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka wydaje się być ciekawa. Ogólnie jeśli chodzi o kryminały, to musi to być coś naprawdę dobrego, żebym po to sięgnęła. Chętnie spojrzę na Rosję z innej strony.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa. Nie czytałam wiele książek, które dzieją się w Rosji. Muszę to zmienić za sprawą tej pozycji

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie wiem... niby kryminały o nie moja bajka, ale coś mnie do tej książki ciągnie. Przemyślę to :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak zawsze recenzja kusząca:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Mm.. ciekawa książka !

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie interesuję się Rosją tak jak Ty, ale lubię historię i lubię kryminały. A Korolewa polubiłam już po przeczytaniu Twojego opisu;) Niestety, tej książki nie ma w mojej bibliotece. Ale może gdzie indziej na nią natrafię;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, bo jest naprawdę dobra :)

      Usuń
  11. Nie jestem jakąś wielką fanką kryminałów, ale myślę, że ta książka spodobałaby mi się:-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię powieści osadzone w konkretnych i ciekawych historycznych realiach a lata trzydzieste ubiegłego wieku z pewnością do takich należą.
    Bardzo fajna recenzja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli