Dziewczynka w zielonym sweterku. W ciemności

Autor: Krystyna Chiger, Daniel Paisner
Wydawnictwo PWN
Liczba stron: 320
Każdy z nas wie, czym jest Holocaust. Czym była druga wojna światowa, nazistowskie Niemcy, sowiecka Rosja. Dużo książek zostało na ten temat napisanych, dużo filmów nakręconych, a nawet jeśli nie czytamy, nie oglądamy, to wiemy choćby ze szkoły, że to był okropny czas, w którym, jeśli mielibyśmy jakikolwiek wybór, nie zdecydowalibyśmy się żyć.

Niestety nie mamy wpływu na to, w jakich czasach żyjemy. Rodzina Chigerów, nie dość, że przeżyła czasy II wojny światowej, to jeszcze przeżyła ją jako ocalała rodzina żydowska, a jak wiadomo, Żydom nie było łatwo w tym okresie. Represje, prześladowania, masowe egzekucje, życie w getcie, obozy koncentracyjne… któż tego nie pamięta choćby z lekcji historii w szkole?... Tyle, że to, czego uczymy się w szkołach to tylko wierzchołek góry lodowej tego, co działo się z Żydami naprawdę.

Bo gdy się czyta tą książkę, to cały czas mamy w głowach świadomość tego, że to się wydarzyło naprawdę. Nie, to nie jest zwykła książka, jaką czytamy na co dzień, nie jest to wymyślona historia z jakimś zaskakującym albo rozczarowującym zakończeniem. Ta historia działa się naprawdę. Krystyna Chiger przeżyła ten okres, mało tego, razem z rodzicami i małym braciszkiem przeżyła okres prześladowań Żydów, ukrywając się w lwowskich kanałach, w smrodzie, brudzie, ciemności, wśród szczurów i robaków. "Setki szczurów, może tysiące. I robaki. Pokłady tłustych, oślizłych robali wszelkich rozmiarów, robali pokrywających całe ściany, kamienie, warstwy mułu. To było obrzydliwsze niż najokropniejszy koszmar, a my byliśmy w samym jego środku."* Któż z nas byłby w stanie spędzić choćby jeden dzień w takich warunkach? Podejrzewam, że niewielu. Krysia spędziła tam razem z rodziną nie jeden dzień, nie tydzień, ale 14 długich miesięcy. Bez światła słonecznego, bez świeżego powietrza, z kawałkiem chleba i 3/4 szklanki wody z pobliskiej fontanny dziennie, bez kwiatków i śpiewu ptaków, za którymi najbardziej tęskniła, bez możliwości zabawy z innymi dziećmi, śmiejącymi się i często słyszanymi ponad głowami. 14 długich miesięcy, których ja osobiście nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić. A wszystko to tylko po to, żeby żyć. Żeby przetrwać. Bo dla nich nie liczyło się nic innego, nie liczyło się morze szczurów, które biegały wszędzie, nie liczyły się warunki życia, liczyło się tylko życie.

W ukrywaniu się pomagała im trójka Polaków, kanalarzy. Ludzi, którzy co prawda na początku nie pomagali bezinteresownie, bo dostawali za opiekę pieniądze. Ale również ludzi, którzy z czasem stali się dla ukrywających się w kanałach Chigerów i pozostałych jak rodzina. Cała społeczność, te kilkanaście osób ukrywających się, to była taka podziemna rodzina. Leopold Socha, nazywany przez Ignacego Chigera Poldkiem, a przez Krysię uważany za dobrego Anioła Stróża rodziny, pomagał im do końca, nawet wtedy, gdy zabrakło pieniędzy. Człowiek z niekoniecznie czystym sumieniem, nie do końca doskonałą przeszłością – uważał, że pomagając, odkupi swoje dawne grzechy.

Czytałam tę książkę ze łzami w oczach. Praktycznie non stop starałam się nie rozpłakać na poważnie. No bo jak to w ogóle możliwe, że takie rzeczy naprawdę się działy? Niby czytam o tym w książkach, słyszę w telewizji, ale czy każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak to naprawdę było i że to wszystko to była najprawdziwsza prawda?
A tutaj do tego, jakby jeszcze cała ta historia to było za mało, mamy opowieść siedmioletniej dziewczynki, opowieść z perspektywy małego dziecka, które nie do końca jeszcze zdaje sobie ze wszystkiego sprawę i nie wszystko rozumie. Dziewczynki i jej małego braciszka, który, kiedy wyszedł z kanałów, nawet nie pamiętał, że istnieje jakieś inne życie, „na zewnątrz”.

„Niełatwo jest opowiedzieć historię życia, które łatwe nie było.”**

O takich książkach i takich historiach trudno jest pisać, dlatego podziwiam z całego serca Krystynę Chiger... za to, że udało jej się przelać to wszystko na papier i że takie historie nie zginą właśnie między innymi dzięki niej... I za to, że przez cały ten czas w kanałach nie straciła pogody ducha i nadziei. Chociaż miała wtedy tylko 7 lat.

* str. 123 tejże książki
** str. 9 książki

* * *
Muszę się nieskromnie pochwalić, że dzięki "Dziewczynce w zielonym sweterku" zajęłam drugie miejsce w konkursie na recenzję tygodnia NaKanapie.pl. Fajne wyróżnienie, tym bardziej, że nigdy nic takiego nie wygrałam i że kiedyś jakiekolwiek pisanie w ogóle było mi obce :-) 
Dla niewtajemniczonych nagrodą dla drugiego i trzeciego miejsca jest bon na darmową przesyłkę w księgarni internetowej Kumiko - zawsze coś. Książki już zamówione, teraz tylko czekam na przesyłkę :-)

5 komentarzy:

  1. Książkę kiedyś z pewnością przeczytam :)
    I gratuluję II miejsca w konkursie na portalu nakanapie.pl :) Mi się jakiś czas temu udało zająć III miejsce ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka naprawdę zostaje w pamięci na długo... i dziękuję za gratulacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki o takiej tematyce i pragnę przeczytać "Dziewczynkę w zielonym sweterku" - bardzo, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze jej nie czytałam, ale z pewnością sięgnę. I gratuluję drugiego miejsca! : )

    OdpowiedzUsuń

Czytasz? Pozostaw po sobie komentarz - będzie mi bardzo miło :-)

Copyright © 2016 Marchewkowe Myśli